piątek, 15 maja 2015

13

Nastał nowy dzień. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Toniego obok siebie.
-Hej piękna. - Powiedział cicho.
-Długo już nie śpisz? -Spytałam.
-Chwilę. Patrzyłem na Ciebie jak spałaś. Strasznie chrapiesz! -Zaśmiał się.
-Kłamiesz, sam nie dałeś mi wczoraj spać! -Walnęłam go poduszką.
Zaczął mnie łaskotać, przez co piszczałam jak opętana. Po wspólnych wygłupach postanowiliśmy wstać. Poszłam robić śniadanie, a Toni poszedł szykować się do pracy.
-Chodź, już zrobiłam! -Krzyknęłam ściągając fartuch.
-Oo, moje ulubione naleśniki. Robisz najlepsze. -Mówił zacierając rękoma.
Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść. Nie mogłam się skupić, bo wciąż patrzył na mnie jakby się zbierał na powiedzenie czegoś.
-Oh, przestań. Mów o co chodzi, rozpraszasz mnie. -Uśmiechęłam się.
-Myślę, że praca w kawiarni nie jest na twoje aspiracje. -Westchnął.
-Nic nie poradzę, to musi mi wystarczyć, nie mam czasu na inną pracę, zaraz wracam do nauki.- Mówiłam próbując zjeść wkońcu swoje śniadanie.
-...Chcesz mi pomóc? -Spytał nieśmiało.
-W sensie?
-Bądź moją asystentką. -Powiedział stanowczo.
Podniosłam powoli głowę i spojrzałam na niego. Co miałabym robić? Pozatym, aż tak mi ufa? Dopiero się uczę, nie mam doświadczenia. Przyznaję, że zdziwiła mnie ta propozycja.
-Weź studia zaoczne. Nie będę aż tak cię męczyć, trzy lub cztery godziny, bez weekendów oczywiście. Proszę, bardzo mi zależy. -Złapał moje ręce i zaczął je gładzić.
-Przepraszam, muszę pomyśleć. Dasz mi czas? -Powiedziałam zmieszana.
-Nie ma sprawy, dziękuję. Dobra ja spadam. Zawiażesz mi krawat? Spytał odkładając naczynia.
-Ok, chodź tu.
Podał mi krawat, stanęłam naprzeciw i zaczęłam go wiązać. Spojrzałam na niego, nasze spojrzenia spotkały się, a jego oczy stały się wesołe. Objął moją twarz dłońmi i zaczął całować. Stanęłam na lekko na palcach i położyłam rękę na jego ramieniu. Nagle poczułam znajomy zapach. Perfumy Harrego.
-Chyba musisz już iść. -Powiedziałam odsuwając się.
-Fakt. Do wieczora Julia. -Uśmiechął się, chwycił teczkę i wyszedł.
Zamknęłam drzwi i oparłam plecy na nich. Im bardziej chcę zapomnieć, tym bardziej wszystkie szczegóły pokazują się.
-Ogarnij się. -Powiedziałam i zabrałam się za szykowanie do pracy.

HARRY
Spojrzała na mnie swoimi brązowymi, ciepłymi oczami. Cieszyła się z naszego ponownego spotkania. Już jej nie zostawię, byłem głupi, że wciąż wmawiałem sobie, że jej nie kocham. Koniec z innymi, widzę tylko ją, inne się nie liczą. Poczułem jak mnie całuje swoimi delikatnymi ustami, przybliżyłem się do niej. Wkońcu miałem ją przy sobie, dla siebie. Nikt mi jej nie odbierze.
Trzask. Jestem w jej pokoju, a rozwalona lampa leży obok mnie. Każe mi wyjść. Mam blond włosy, czarne ubranie, stoję pod domem. Słyszę jej głos...ból uderza mnie z całej siły, i nic już nie ma.

Wyrwałem się nerwowo z łóżka. Byłem zadyszany i mokry. Spojrzałem w bok. Caggie nie było, już ze mną nie sypia. Co to za sen? Kto to był? Kurwa, Styles, musisz chyba iść do burdelu, znaleźć laske na noc. Poczułem że potrzebuję miłości jak nigdy, a mojej narzeczonej jak zwykle nie było. Wstałem z łóżka i musiałem wziąć prysznic. Ciepła woda mnie ukoiła. Zszedłem przez długie schody na dół. Cisza w tym domu doprowadzała mnie do szału.
-Zayn, wpadniesz? -Spytałem przez słuchawkę.
Mój przyjaciel zgodził się. Nie miałem ochoty niczego jeść, wyszedłem na zaśnieżony ogród. Usłyszałem kroki, zobaczyłem Zayna z jakąś dziewczyną.
-Heej, znamy się? -Spytałem.
-Harry, to moja dziewczyna, Maya. -Przedstawił ją i spojrzałem na jej twarz. Podała mi rękę i się uśmiechnęła. Nagle zobaczyłem ją w swych myślach. Leżała pijana obok mnie i...Fizzy, czy jakoś tak. Zamarłem i spuściłem wzrok. Zaprosiłem ich do środka i usiedliśmy w salonie.
-Zayn...nie dam chyba rady dalej...-Powiedziałem słabo. Spojrzał na mnie zszokowany.
-Czułem że tak będzie... Bracie, rozumiem Cię. Masz moje wsparcie.
Pogadaliśmy trochę, jego dziewczyna była bardzo sympatyczna.
-Wiedz co, męczą mnie jakieś historie w głowie. Pojawiają się ciągle, najgorsze jest to, że występuje w nich dziewczyna.
-To zapewne...-Maya zaczęła mówić, lecz nie dokończyła.
-Kto? Harry, mieliśmy iść na zakupy. -Usłyszałem zimny głos Caggie.
-Pójdziemy już...-Powiedział Zayn i pożegnaliśmy się.
-Co Ty odwalasz? -Spytałem wkurzony.
-Ja? Nic, nie miałam czasu, a teraz kiedy przychodzę, nie mogę mieć Ciebie tylko dla siebie!
-Serio? Napewno coś za tym stoi.-Machnąłem ręką.
Spojrzała na mnie zła i kazała mi się ubierać.

JULIA
Dziś był dość duży ruch. Wciąż odbierałam zamówienia, zanosiłam jedzenie. Na przerwie musiałam zapalić, ten pośpiech mnie denerwował. Może powinnam zdać się na propozycję Toniego? Faktycznie, to nie praca dla mnie. Zawsze widziałam siebie w wysokim biurowcu. Postanowiłam porozmawiać z szefem. Pozwolił mi pracować ostatni dzień. Chciałam spełnić swoje zadanie najlepiej jak potrafiłam. Około 20 godziny ruch się zmniejszył. Było kilku klientów, a ja stałam przy blacie. Schyliłam się, by wypakować kawę, nagle zrozumiałam, że ktoś czeka na obsługę. Wstałam i zobaczyłam Harrego.
-Hej. -Powiedział zdziwiony.
-Um, hej. - Odpowiedziałam zmieszana.
-To Twoja praca? -Spytał.
-A nie widać? Dzisiaj już kończę. Co podać? -Byłam stonowana.
Spojrzał na mnie, następnie na moje dłonie. Jego ściśnięte brwi nagle się uspokoiły, i zamarł.
-Skąd masz ten pierścionek?- Złapał moją dłoń.
-Ja...Kupiłam go. -Powiedziałam i poczułam jego mocny ścisk.
-Możesz mnie puścić? -Spytałam poważnym tonem. Jego zszokowanie bardzo mnie martwiło.
-Muszę iść. -Powiedział i wyszedł w pośpiechu.
Szedł nerwowo do auta i odjechał. Czyżby pamięć mu wracała? Ten pierścionek jest od niego. Serce zaczęło bić mi szybciej i poczułam się słabo. Na szczęście zaraz kończyłam pracę, więc poszłam się przebrać i spakować. Pożegnałam się z całą ekipą. Zawsze mogłam na nich liczyć, poznałam ich kiedy pierwszy raz zamieszkałam w Londynie. Bardzo lubiłam każdego, a szef powiedział, że zawsze mogę wrócić tu. Wiedziałam, że Toni jest dziś zajęty, dlatego postanowiłam wrócić powoli sama. Po trzydziestu minutach byłam pod drzwiami. Weszłam i jedyne czego pragnęłam to ciepłego prysznicu. Przebrałam się i usiadłam na parapecie z laptopem. Nie mogłam się doczekać, aż Toni przyjdzie. Była pierwsza w nocy, a go wciąż nie było. Bardzo mnie to martwiło, do tego nie odbierał. Nagle usłyszałam ostrożne przekręcanie kluczy i ciche kroki. Zapalił światło.
-Dlaczego nie śpisz? -Spytał zatroskany.
-Czekam na Ciebie.
-Naprawdę?- W jego oczach pojawił się błysk.
-Tak.
-Nawet nie wiesz jak mnie to cieszy. Jakieś inne dobre wieści?
-Odeszłam z pracy. Chyba przyjmę Twoją propozycję. -Zagryzłam wargę.
Nic nie powiedział. Wyszczerzył się, złapał mnie i zaczął wirować.
-Niesamowite. Już nie mogę się doczekać.
-Ja też.
Nasze spojrzenia spotkały się. Pocałowałam go czule, czułam jak się uśmiecha. Widziałam przed sobą piękne niebieskie oczy, już nie zielone. Niech zostanie jak jest. Tak bardzo wierzyłam w Harrego, w to że będzie już dobrze. Los i źli ludzie wciąż nas rozdzielają. Stał się złym, agresywnym i takim samym samolubnym człowiekiem jak kiedyś. Obecność Toniego dawała mi bezpieczeństwo i szczęście. Dlaczego nie przyjmę czegoś tak atrakcyjnego? Zawieszam broń, schodzę z pola bitwy, żegnaj Harry. Gdy poznałam Toniego miałam go za narcyza. Okazał się ciepłym i pozytywnym człowiekiem. Uwielbiam jego czułość i to, jaki jest dla mnie. Obdarowałam go szczerymi pocałunkami. Poszłam do łóżka, a Toni poszedł wziąć prysznic. Zobaczyłam go jedynie w spodniach od piżamy. O mój Boże, jakie ciało, idealne. Cały jest ideałem, nie wyolbżymiam. Kusił mnie swym wyglądem, a osobowością zachęcał do kochania go. Położył się obok i od razu przybliżył się do mnie. Objął mnie swoim ciepłym ciałem. Nie odzywaliśmy się, nasze ciała odbywały rozmowę. Czułam na sobie jego oddech, bawił się moimi włosami, a ja zataczałam kółka na jego plecach. Zaczął mnie całować po szyi, a ja zamknęłam oczy. Rozpłynęłam się totalnie. Gdy skoczył, pocałowałam go. Poczułam, że zasypiam w jego ramionach. Spojrzałam w jego rozszerzone oczy pokazując mu wdzięczność. Zamknęłam powieki i odpływałam coraz bardziej. Czułam jego wzrok na sobie.
-Kocham Cię. -Szepnął i pocałował mnie delikatnie w czoło.

1 komentarz: