niedziela, 26 lipca 2015

20

-To znowu ja. Wyjeżdżaj. -Usłyszałem od Liny. Siedziałem niecierpliwie w aucie czekając na sygnał. Po jej telefonie odpaliłem auto i ruszyłem w stronę domu Julii. Po kilku minutach zatrzymałem się pod budynkiem. Zauważyłem jej przygnębioną twarz oraz walizki, które ledwo utrzymywała w rękach i od razu wsiadłem z auta.
-Julia. Co się stało? -Spytałem udając zdziwienie.
-Wyprowadziłam się od Niego.
-Dziwne. Dziś dedykował Ci wystawę a Ty uciekasz?
-Nie uciekam! Skąd taki pomysł? -Naskoczyła na mnie.
Spojrzałem na nią podejrzliwie. Wyglądała na bardzo zmieszaną, zdeptaną przez życie.
-Nie wyjdzie nam, wolę odejść i nie robić mu dłużej nadziei. Nie czuję tego. -Opuściła wzrok w dół.
-Chodź ze mną. -Podałem jej rękę.
-Oszalałeś. -Uśmiechnęła się ironicznie.
-Wolisz błąkać się z tymi ogromnymi walizkami całą noc? Okej. -Wycofałem dłoń i ruszyłem w stronę auta wyczekując na inną odpowiedź.
-Hej! Dobrze, pomóż mi z nimi. -Spojrzała na mnie z zawstydzeniem. Uśmiechnąłem się i wziąłem obie walizki.
Weszliśmy do auta. Miejsce obok mnie znów zajęła odpowiednia osoba. Spojrzałem na nią i ucieszyłem się w duchu, lecz myśl o zbliżającej się rozmowie zbijała mnie z tropu.
-Nie patrz na mnie, jedź. Nie chcę go spotkać. -Powiedziała sucho zapinając pas. Ruszyłem.

TONI
-Już jestem. Mam te tabletki, dalej Cię boli? -Spytałem ściągając kurtkę.
Spojrzałem wokół. Coś mi nie pasowało, mieszkanie nagle zmieniło swój wygląd. Poszedłem nerwowo do sypialni, łazienki. Zniknęła połowa rzeczy, a moje ciało i umysł poczuły strach. Ledwo złapałem oddech, a moje nogi zamieniły się w watę.
-Gdzie Julia?
-Odeszła. Ona Cię nie kochała. -Odpowiedziała owijając kosmyk włosów wokół palca.
Z rąk wypadła mi reklamówka. Podszedłem do okna próbując opanować emocje. Wiedziałem, czułem to zawsze, że mnie zostawi, ale robiłem sobie nadzieję, że kiedyś spojrzy na mnie tak samo jak na Niego.
-Nie rozumiesz? Jestem tutaj bo moje uczucia wobec Ciebie są silne. Były, są i będą. -Powiedziała wstając.
-Daj mi spokój. Dawno wyszła? -Ruszyłem się, a słowa wypowiedziane przez nią weszły i wyszły z mojej głowy niewzruszenie.
-Harry ją zabrał. -Zatrzymała mnie swoją ciepłą dłonią.
Zamknąłem oczy z nerwów, moje ciało przeszedł ogień i gniew. Nagle przypomniałem sobie pewnien fakt.
-Już rozumiem! Dlatego widziałem Was dzisiaj razem! Super plan, gratuluję. Czyżby Harry przypomniał sobie, że ona istnieje? -Krzyknąłem odsuwając się od niej.
-Przestań! Ona tego pragnie! -Powiedziała z ironią w głosie.
-Ty niczego nie rozumiesz...wszystko zepsuliście. -Złapałem się za głowę.
-Harry pomógł mi, ja jemu. Wkońcu to nieporozumienie się zakończyło, a my możemy być znów razem.
-Wyjdź. -Powiedziałem cicho.
-Co? To nie może się tak skończyć! -Powiedziała załamana.
-Wynocha! -Wrzasnąłem siadając na parapecie.
Na jej twarzy pojawiła się rzeka łez. Nie czułem skruchy, chciałem zostać sam. Odwróciła się i wyszła trzaskając za sobą drzwiami.
Wszystko straciło sens. Każdego dnia miałem nadzieję, że on zawsze będzie ją ignorować. To egoistyczne, ponieważ za tym szedł jej ból, płacz. Nienawidziłem jej w takim stanie, ale uwielbiałem ją pocieszać i powodować uśmiech na jej twarzy. Doskonale wiedziałem, że tak może się stać, ale zawsze pragnąłem rozkochać ją w sobie oraz by wkońcu o Nim zapomniała. To jest chyba nauczką. Zraniłem wiele kobiet, a teraz gdy się zakochałem, ona zrobiła dokładnie to samo. Co teraz? Pierwszy raz czułem się tak bardzo bezradny. Miałem ochotę wstać, zacząć jej szukać. Spytać dlaczego odeszła bez słowa, myślę, że jakieś wyjaśnienie mi się należy. Najlepiej wyrwać ją z objęć tego idioty. Ta myśl minęła, przypomniałem sobie słowa Liny, Harry napewno się nią zajął. Kurwa, miałem ochotę rozwalić wszystko co znalazło się w pobliżu. Świadomość, że już nie wróci dusiła mnie w środku i poczułem, że bez niej nic nie ma już sensu.

JULIA
Wszystko było zbyt podejrzane. Wkońcu zrozumiałam o co chodzi. Moje serce zadrżało na myśl, że Harry wszystko pamięta. Nagle stał się miły, spotykał się z tą dziewczyną, która nakłoniła mnie do odejścia, następnie on pojawił się "niespodziewanie" pod moim domem...
W skupieniu prowadził auto, a ja impulsywnie odgarnęłam włosy z jego czoła, a co na jego twarzy pojawił się uśmiech. Moje usta przez strach były zamknięte, lecz musiałam, przemogłam się i je otworzyłam.
-Myślałeś, że się nie domyślę? -Szepnęłam patrząc na niego zdezorientowana. Jego twarz spoważniała, zmarszczył brwi. Chciał coś powiedzieć, ale nic nie zrobił.
-Dlaczego nic nie mówisz!? -Krzyknęłam w złości. Dalej mnie ignorował, więc oparłam głowę o szybę próbując się uspokoić. Muzyka w radiu grała bardzo cicho, więc ciężko byłoby nie usłyszeć mojego lamentu. Wziął jeden głośny oddech.
-Poczekaj. Dojedziemy do do domu i porozmawiamy. -Powiedział spokojnie i położył delikatnie swoją dłoń na moim udzie. Ten moment mnie ukoił, lecz wciąż cała ta sytuacja mnie niepokoiła. Tak, to już pewne. Harry, który istniał niedawno nie potrafiłby obdarować mnie swoim dotykiem.
-Ciekawe jak w takich okolicznościach mam być spokojna. -Odparłam i zamknęłam oczy by choć na chwilę opanować swoje emocje.
Po chwili znaleźliśmy pod tym domem. Mechaniczna brama powoli się otwierała. Moje serce biło coraz szybciej i mocniej. Czułam zbliżający się sąd ostateczny. Z trudnością wyszłam z jego wysokiego czarnego pojazdu, on wziął moje walizki.
-Nie bądź taki pewien, że ja tu zostaje. -Powiedziałam pokazując na nie.
-Zostajesz. -Powiedział z powagą i zaczął iść w stronę drzwi. Otworzył je i przepuścił mnie.
-Może jesteś zmęczona? -Spytał.
-Nie rób sobie żartów. Idziemy do salonu.
Nie czekając na niego podążyłam do ogromnego pomieszczenia. Usiadłam na wielkiej sofie, patrząc w górę na żyrandol wzięłam głęboki oddech. Usłyszałam jego kroki. Usiadł naprzeciwko.
-Nie rozumiem dlaczego nie powiedziałeś mi, że wszystko pamiętasz. -Powiedziałam nie spuszczając wzroku z sufitu.
-Chciałem na Ciebie zasłużyć. Za każdym razem gdy pomyślę jak Cię traktowałem nie mam ochoty się przyznawać do swojej osoby.
-Słusznie. Nie dałeś mi nawet szans. -Zakpiłam.
-Julia. Spójrz na mnie. -Powiedział załamanym głosem.
-Co. -Popatrzyłam na Niego. Odgarnął włosy do tyłu.
-To jaki byłem z Tobą, a jaki nie pamiętając o Tobie świadczy o tym ile szczęścia wnosisz do mojego życia. Kilka lat temu nie znając Cię nie byłem człowiekiem. Kiedy wypadek usunął mi Ciebie ze wspomnień i serca to powróciło.
-To wszystko było zbędne. Kłótnia, wypadek. Dalej nie rozumiem, dlaczego kazałam Ci odejść. -Zaczęłam płakać. Wstał i usiadł obok.
-Wybaczmy sobie te wszystkie błędy. Julia, zacznijmy od nowa. Jedyne czego chce to kochać Cię i być kochanym przez Ciebie. -Powiedział, a z Jego twarzy wyczytałam przejęcie. Podniósł ostrożnie rękę i palcami delikatnie wytarł moją twarz z łez.
-Doskonale wiesz, że moją miłość masz od zawsze tylko na wyłączność. Pamiętam początki Waszego zespołu. Myślałam sobie, że jesteś czymś nieosiągalnym, a każda dziewczyna o Tobie marzy. -Zaśmiałam się nieśmiało.
-A ja pamiętam wkońcu dzień, w którym Cię zobaczyłem. Od tamtej pory liczysz się tylko Ty. Nie zdawałem sobie sprawy, że mogę kochać jedną kobietę tak mocno i namiętnie. -Powiedział wciąż patrząc na mnie.
-Tęskniłam za Tobą, a każde nasze spotkanie, które wiemy jak wyglądały były dla mnie czymś strasznym. Caggie spełniła swój plan, a ja musiałam dusić w sobie wszystkie uczucia do Ciebie.
-Nie mów o niej. Znów chciała nas rozdzielić, choć nawet mnie nie kocha. -Zmrużył oczy.
Poczułam się oczyszczona z całego bólu i żalu. Nareszcie, ja i mój ukochany. Nie wytrzymałam. Usiadłam na nim i zaczęłam obdarowywać go pocałunkami. Nie został mi dłużny; jedną ręką gładził mój policzek, drugą wplótł we włosy.
-Julia, nawet nie wyobrażasz sobie jak cholernie Cię kocham. Zostań ze mną. -Powiedział przerywając ten piękny moment. Swoim wzrokiem przewędrował po mojej całej twarzy nie spuszczając swoich dłoni.
-Zostanę. -Pocałowałam go.
-Na zawsze? -Znów mi przerwał.
-Na zawsze. A teraz mnie pocałuj, musimy nadrobić te kilka miesięcy bez siebie. -Uśmiechęłam się.

wtorek, 14 lipca 2015

19

Mój słuch jest na tyle dobry, że mogłam usłyszeć jak do niej krzyczy. Goście zaczęli klaskać, a ja stałam i patrzyłam jak Harry wybiega z sali. Moje ciało chciało się ruszyć i biec za nim, lecz poczułam objęcie i pocałunek Toniego.
Po jakimś czasie Toni zniknął gdzieś prowadząc rozmowę z ludźmi. Usiadłam znudzona na skórzanym fotelu mając milion myśli na minutę -Dlaczego tak zareagował? Poczułam, że ktoś siada obok mnie. Ujrzałam chudą twarz jego towarzyszki. Odwróciłam głowę i udałam, że nie zauważyłam jej obecności.
-Hej. -Powiedziała.
-Znamy się?
-Jestem koleżanką Toniego. -Uśmiechnęła się.
-Super. -Odpowiedziałam sucho chcąc powiedzieć "Harrego też."
Postanowiłam kontynuować ignorowanie jej osoby.
-Nie chcesz wiedzieć gdzie jest Harry? -Spytała nagle wyrywajac mnie z rozmyśleń.
-Skąd takie pytanie?
-Przecież każdy wie, że mieliście romans. -Zarzuciła swoimi lokami.
Au. Romans? Gdyby ta idiotka wiedziała jak bardzo się kochaliśmy...
-Widzę że nie wiesz wszystkiego. Żegnam. -Syknęłam i wstałam.
Nie chciałam słuchać jej przykrych słów, a Toniego nigdzie nie mogłam znaleźć. Poprosiłam o swój płaszcz i wyszłam stamtąd.
Otworzyłam drzwi galerii i poczułam wieczorny chłód. Kompletnie nie wiedziałam po co wyszłam i gdzie chcę iść. Ruszyłam przed siebie, tak bardzo miałam nadzieję, że go spotkam. Przechodząc obok małej kawiarni zatrzymałam się. Nie myśląc ani chwili chwyciłam za klamkę.

HARRY
Potrzebowałem samotności by się uspokoić. Nie, tak naprawdę chciałem tylko jej. Moje dłonie ogrzał kubek herbaty. W tym mieście o tej porze wszyscy dobrze bawili się dobrze, dlatego nikt nie odważyłby się siedzieć w kawiarni. Moje serce i ciało wciąż były w rozsypce. Usłyszałem kroki.
-Widziałam Cię.
Poczułem zdenerwowanie, podniosłem głowę do góry. Patrzyła na mnie tak jak zawsze gdy coś ją niepokoiło, wkońcu pamiętałem wszystkie detale, a szczególnie to uczucie do niej.
Nic nie odpowiedziałem, spuściłem wzrok by nie mogła zauważyć napływających łez do moich oczu.
-Mogę usiąść? -Spytała nie czekając na odpowiedź.
-Dlaczego tak szybko wyszedłeś?
-Czy wy, kobiety musicie zadawać tyle pytań?
Chwyciła mój podbródek i podniosła moją głowę ku górze.
-Coś musiało się stać. -Spojrzała mi w oczy pełna nadziei.
Jak ja mogłem nie pamiętać tego uczucia do niej? To jest chore, totalnie nie wiedziałem jak się zachowywać.
-Poprostu wystawa mi się nie podobała. Możesz mnie puścić? -Spytałem grzecznie.
Wzięła swoją dłoń z mojej twarzy, jakby się ocknęła ze snu.
-Nawet nie wiesz ile mam do Ciebie pytań. Zastanawiam się, po co Ci to mówię. -Machnęła ręką.
-Przy okazji, że tu jesteś...Przepraszam Cię za wszystko. -Powiedziałem, a jej twarz spoważniała.
-Za to, że nigdy nie potraktowałem Cię poważnie. Żałuję. Nawet nie wiesz jak bardzo.- Dodałem.

JULIA
Złapał mnie nieśmiało za dłoń. Czy on chce mi coś powiedzieć? Moje serce zaczęło wariować.
-Coś wpłynęło na taką zmianę? -Spytałam nieśmiało. Z każdą chwilą czułam się coraz bardziej niepewna i zdenerwowana.
Ruszył ustami, lecz nic nie powiedział. Wciągnął głęboko powietrze i odwrócił swój wzrok.
-Zrozumiałem, że miałaś szansę ze mną porozmawiać, skoro byliśmy przyjaciółmi. -Powiedział mrużąc oczy.
Moja cała nadzieja zgasła. Na sercu poczułam ciężar, nie wiedziałam czy warto dalej tu siedzieć. Postanowiłam kontynuować swój plan i wieść życie samotnej i nieszczęśliwej kobiety, przynajmniej nie będę krzywdzić niewinnych ludzi. Przy okazji zapewne kupie kota, kilka kotów.
Odsunęłam krzesło i zaczęłam wstawać, ale poczułam jak jego dłoń mnie zatrzymuje.
-Nie rozumiem? -Powiedziałam.
-Ja też nie. Już nie chcesz mnie odzyskać? -Spytał patrząc mi w oczy.
-Nie wiem czy dalej mi na tym zależy. -Odpowiedziałam zrezygnowana czując łzy.
-Zawsze gdy Cię spotkam zachowujesz się jakby coś kiedyś było pomiędzy nami. -Ścisnął mnie a na jego twarzy pojawił się gniew.
-To boli. Puść. -Powiedziałam przez łzy.
Jego wyraz twarzy złagodniał i już mogłam uwolnić się z jego uścisku. Nie czekając ani chwili dłużej zaczęłam iść w stronę drzwi. On za mną. Znów poczułam chłód wczesno wiosennego wieczoru.
-Dlaczego nagle zachowujesz się tak...-Zaczęłam.
-Jak? Chciałem zyskać przyjaciela od nowa, inni zawodzą. -Przerwał.
Zmarszczyłam brwi i skrzyżowałam ręce.
-Jesteś niepoważny. -Zaśmiałam się ironicznie.
-W każdej chwili mogę przypomnieć sobie wszystko. Nie chcesz pomóc mi w przyspieszeniu tego?
-Może lepiej żebyś nie pamiętał. Załamałbyś się wiedząc, że osoba, której nie lubisz była Twoją miłością. -Powiedziałam i w szoku aż zakryłam sobie usta.
-Pomóż mi odnaleźć tą jedyną. -Uśmiechął się cwaniacko.
Przewróciłam oczami i odwróciłam się.
-Muszę już iść. -Odparłam chcąc uciec jak najprędzej. Miałam dość tej rozmowy.
-Do zobaczenia. -Machnął ręką.
-Hej. -Odpowiedziałam starając się nie zwracać uwagi na jego dołki w policzkach do których od zawsze miałam słabość.
Spojrzałam na zegarek. Nie zdawałam sobie sprawy która już godzina. Przechodząc obok galerii zauważyłam, że wystawa musiała się już skończyć. Postanowiłam wrócić spacerem do domu.
-Daj się chociaż odwieźć do domu.
Zobaczyłam Harrego.
-Nasza rozmowa dała ci do przemyślenia.
-Może. Idziesz? Jest późno, a nie chcemy chyba, żeby takiej ładnej dziewczynie coś się stało.
Pomyślałam sobie: "Dlaczego nie chcesz dać mi spokoju? Muszę się z Ciebie wyleczyć, nie pomagasz. Po wypadku nie chciałeś mnie znać, teraz zachowujesz się zbyt podejrzanie."
-Harry, nikt Ci nie pomoże, jedynie Ty sam. Jeśli coś sobie przypomnisz, daj znać. Nie wzbudzaj w sobie uczuć na siłę. -Westchnęłam patrząc na gwiazdy.
Nic nie odpowiedział, najwyraźniej daj mi pozwolenie bym wróciła sama.
Po jakimś czasie, po spacerze i jak zwykle głębokich przemyśleniach doszłam pod dom. Wyjęłam klucz i przekręciłam zamek. Moim oczom ukazała się ta blondynka.
-Co Ty tu...-Spytałam.
-Toniego nie ma. Posłuchaj mnie.
-Nie wiem czy chcę Cię słuchać. Gdzie on jest?
-To nie jest teraz ważne. Wiemy, że nie kochasz Toniego. Ja go tak. Pozwól mi go odzyskać i zniknij z jego życia.
-A Harry? -Spytałam zaskoczona.
-Był jedynie przekaźnikiem. Dowiedziałam się, że znacie się i że jesteś dziewczyną Toniego.
-Znamy się...jesteśmy sobie obcy. -Powiedziałam zirytowana.
-Zgadzasz się?
-...Tak. Daj mi 30 minut.

HARRY.
Siedząc na kanapie poczułem wibracje telefonu.
-Lina?
-Udało się. Ona wciąż Cię kocha. Już się pakuje. -Powiedziała szeptem.
-Zadzwoń do mnie jak będzie wychodzić. -Odparłem wstając z fotela. Rozłączyłem się i uśmiechnąłem się.


środa, 8 lipca 2015

18

Postanowiłam się ocknąć. Siedziałam żałośnie na ławce płacząc jak bóbr. Na szczęście nie pomalowałam się; wyglądałabym jak panda. Wstałam i powolnym krokiem podążyłam w stronę domu. Z każdą chwilą, z każdym krokiem moje serce biło coraz mocniej, czułam jakby miało wyskoczyć mi z piersi. Doszłam do drzwi naszego mieszkania i wzięłam głęboki oddech. Wchodząc do środka zauważyłam, że Toniego nie ma. Zapaliłam światło a moim oczom ukazała się kartka na stoliku, sięgnęłam po nią.
"Przepraszam za wszystko...musiałem wyjść, by dopracować swą niespodziankę. Kocham Cię."
Musiał wyjść akurat gdy miałam choć odrobinę odwagi powiedzieć mu o tym wszystkim.
-Cholera jasna. -Powiedziałam zła.
Już trudno. Stwierdziłam, że zrobię to jutro. Koniec oszukiwania wszystkich wokół. Nie pokocham żadnego mężczyzny tak samo jak tego szalonego "curly boya". Kocham go ponad wszystko, choć bez wzajemności. Jestem kretynką, która potrzebowała pocieszenia, taka prawda. Wręcz nie miałam ochoty przypominać sobie tego, dlaczego doszło do tej sytuacji. W ludziach budzą się impulsy, których chcieliby uniknąć, lecz nie potrafią. Jestem tego ofiarą i nie potrafię się wydostać. Nie byłam pewna, czy jutro dam radę porozmawiać z nim szczerze. Weszłam pod prysznic cała roztrzęsiona i czułam się podle. Jedyne o czym marzyłam w tamtym momencie to ciepłe łóżko oraz zapomnienie o tym wszystkim chociaż na te kilka godzin. Ubrałam ciepłą piżamie i wślizgnęłam się pod kołdrę. Chcąc zgasić nocną lampkę spojrzałam na ramkę ze zdjęciem. Moim i Toniego. To wszystko jest tak wielką pomyłką. Cieszyłabym się, gdyby jego uczucia były także przezroczyste. Zgasiłam szybko światło i zamknęłam oczy chcąc szybko zasnąć.

HARRY
Przed swoimi oczami widziałem szarą mgłę. W uszach słyszałem głośną muzykę. W organizmie czułem zbyt dużą ilość alkoholu. Nagle zorientowałem się, że leżę na ziemi.
-Harry, pacanie. Wstawaj, musisz się ogarnąć, jutro idziemy zrealizować nasz plan. -Usłyszałem głos Liny. Chwyciła mnie za rękę i pociągnęła, lecz wylądowała na ziemi obok mnie.
-Chyba przesadziliśmy. -Jęknąłem.
-Nooo. -Odpowiedziała próbując wstać. Oparła się o stół i od razu padła na sofę. Otarłem oczy i od razu zyskałem lepszą widoczność.
-A jeśli nie mam racji i ona już mnie nie chce. -Wyburkałem.
-Jeśli chcesz się przekonać, lepiej idź spać. -Powiedziała pół przytomna.
-Racja.
Widok próby mojego wstania musiał wyglądać zabawnie. Tego wieczoru wypiłem bardzo dużo. Potrafiłbym dorównać brodatym panom siedzącym na przykład pod sklepem. Dałem radę i podniosłem się. Podszedłem do blatu i próbowałem wyłączyć muzykę. Przycisk nie reagował.
-Kurwa. -Powiedziałem i walnąłem urządzeniem o podłogę.
Nagle muzyka przestała grać, a mój sprzęt grający roztrzaskał się na kilka części.
-Od razu lepiej. Idę spać. -Wymamtotałem.
Spojrzałem na Line. Podniosła rękę na pożegnanie i za chwilę już chrapała. Próbując dojść do schodów, upadłem zachaczając o dywan. Nie miałem już siły wstawać, a to miejsce wydawało mi się przyzwoite do spania.

JULIA
Usłyszałam budzik. Spojrzałam, 10:00. Swoją ręką próbowałam wyczuć ciało Toniego, lecz był nieobecny. Zareagowałam błyskawicznie i wstałam jak najszybciej potrafiłam. Zauważyłam, że wciąż go nie ma, najprawdopodobniej wcale go nie było. Byłam bardzo zdziwiona i zarazem przerażona. Pomyślałam, że coś mogło się stać. Nagle dostałam smsa. To był Toni.
"Nie martw się o mnie. Moja niespodzianka prawie gotowa. Będę po Ciebie o trzeciej. Ubierz się ładnie."
-Ah ta jego bezpośredniość. -Westchnęłam.
Ktoś zapukał do drzwi. Poszłam szybko otworzyć. Przed sobą ujrzałam Mayę.
-Przepraszam. -Wyjąkała.
-Nie powinnam wcale otwierać. -Zmrużyłam oczy.
-Wpuścisz mnie? Porozmawiamy.
Rozszerzyłam drzwi unikając jej wzroku.
Usiadłam na sofie, a w jej oczach zobaczyłam strach.
-Napewno nie pamiętasz co się wydarzyło. -Powiedziała.
-No nie wiem. Pamiętam, że Harry tam był. Jestem pewna, że to Twoja sprawka. -Wycedziłam podchodząc do okna.
-Pomimo, że Cię nie pamięta, widziałam jak na Ciebie patrzył. To on Cię uratował.
-Wiedziałam, że coś musiało się stać. Co takiego? Bo wiesz co? Do dzisiaj nie mam pojęcia.
-...Jakiś facet chciał Cię zgwałcić. -Powiedziała cicho.
Zrobiło mi się słabo, odwróciłam się w jej stronę.
-Dopiero teraz mi to mówisz? Dlaczego tamtej nocy mnie zostawiłaś? -Powiedziałam przez łzy.
-Nic nie rozumiesz? Chcieliśmy sprawdzić, co zrobi Harry. On instynktownie przybiegł do Ciebie gdy wypuszczono go z celi.
-Co? Był w celi?
-Tak. Prawie zabił tego faceta. Chciał Cię zabrać do szpitala, ale policja go wyrwała z tej bójki. Byłam z Tobą w szpitalu, później w domu. Gdy Zayn zadzwonił, że Harry idzie do Ciebie, wyszłam. Spędził z Tobą całą noc.
Z wrażenia usiadłam, nie potrafiłam wydusić żadnego słowa.

HARRY
-Gdzie ja kurwa jestem... -Powiedziałem czując ból pleców. Musiałem chyba spać całą noc na tej podłodze. Spojrzałem na zegarek, dochodziła druga, na co aż się wybudziłem. Usłyszałem trzask w kuchni, poszedłem tam. Zobaczyłem Line
Była umalowana, ubrana w eleganckie ubranie, kładła śniadanie na stół.
-Dzień dobry. Za mocno, nie uważasz? -Powiedziała uśmiechając się.
-Nic nie mów. Muszę zjeść i jak najszybciej się ogarnąć.
-Tak, masz godzinę.
-Co?! Wiesz co, w sumie nie jestem głodny. Muszę się umyć i ubrać, a to zajmuje dużo czasu.
Spojrzała na mnie i pokręciła głową.
Poszedłem na górę. Zimny prysznic od razu mnie pobudził. Zdawałem sobie sprawę, że mam tylko pół godziny. Ubrałem się najlepiej jak potrafiłem i zszedłem na dół. Lina już czekała przy drzwiach. Schodząc zauważyłem, że po całym bałaganie nie ma już śladu.
-Wow. Skoda, że kocham Toniego. -Zaśmiała się.
-Chodźmy. -Powiedziałem otwierając drzwi.

JULIA
-Gdzie jesteśmy? -Spytałam niczego nie widząc.
Nagle Toni ściągnął mi chusteczkę z oczu. Byliśmy w galerii.
-To moja niespodzianka. Moje dzieła. -Uśmiechął się.
W ciszy przeszłam obok wszystkich obrazów. Jeden, największy rzucił mi się w oczy.
-Dlaczego on jest zasłonięty? -Spytałam.
-Kolejna niespodzianka.
Na sali pojawiało się coraz więcej ludzi. Stałam obok Toniego. Rozmawiał z gośćmi, a ja niezainteresowana pogawendką jedynie potakiwałam. Mój wzrok odjeżdżał w stronę drzwi. Nagle zauważyłam Harrego z tą blondynką, przez co czułam, że jest mi słabo, lecz nie chciałam tego po sobie poznać. Spojrzał na mnie, lecz po chwili uniknął spotkania naszych oczu. Na mój widok pocałował tą zbyt chudą dziewczynę, a ja odwróciłam wzrok. Spostrzegłam, że Toniego obok mnie nie ma. Usłyszałam jego głos przez mikrofon.
-Dziękuję wszystkim za przybycie. Maluję od kiedy pamiętam. Od kiedy jestem w Londynie, poznałem wiele ludzi. Wszyscy zainspirowali mnie do tych dzieł, lecz jedna w szczególności. Julia, to dla Ciebie. -Spojrzał na mnie i odsłonił obraz.
Był to rysunek mojej osoby. To zdjęcie było podarte, ponieważ na drugiej połowie był Harry. Było zrobione w dniu, gdy się poznaliśmy.
Wszyscy ludzie klaskali, a Toni zaprosił mnie do siebie.

HARRY
Ujrzałem obraz. Nagle wszystko stało mi się jasne, przejrzyste. Mój umysł przeniósł się do tamtego dnia.
-Nie możliwe...- Powiedziałem sam do siebie. Zrobiło mi się słabo.
-Harry, co się dzieje? -Lina spytała i mnie złapała.
-Ja...Już pamiętam. Puść mnie! -Krzyknąłem, na co cała sala na mnie spojrzała. Ona też, przerażona tak samo jak ja. Nie wiedziałem co zrobić, więc wybiegłem.

piątek, 3 lipca 2015

17

Caggie zrobiła się czerwona, a jej były przyjął pozycję jakby miał zaraz coś mi zrobić. W mojej głowie pojawił się identyczny obraz. O nie, już mi to raz zrobiła. Później wyjechałem z kraju...Po co? Czy właśnie to Niall chciał mi uświadomić? Że pojechałem do Julii.
-Co, przypominałeś sobie może? -Podszedł do mnie i spytał ironicznie.
-Zamknij się.-Warknąłem nie patrząc na jego buraczaną twarz i skierowałem wzrok na Caggie.
-Spytam...dlaczego? Dlaczego znowu to zrobiłaś? -Spytałem łamiącym się głosem. Do oczu napłynęły mi łzy i szybko je wytarłem. Jej twarz przepełniona była zaskoczeniem. Nie mogłem uwierzyć, jak bardzo nieludzko postępuje.
-Chciałam, żebyś był ze mną już na zawsze. Ta dziewczyna na Ciebie nie zasługuje! -Krzyknęła łapiąc się za głowę.
-Nie kocham jej, nie rozumiesz? Po wypadku i tak bym jej nie chciał. Zresztą po co tutaj jestem. Będę walczyć o mojego syna. A Ty, kimkolwiek jesteś, pamiętaj, że ja go wychowywałem. -Skierowałem się do nich. Spojrzałem na nich z pogardą i odszedłem nie odwracając się za siebie. Wsiadłem szybko do auta i choć nie miałem spokoju w sobie, by odjechać, to i tak czym prędzej odpaliłem auto. Po kilku minutach znalazłem się koło baru pijąc już trzeciego shota. Wciąż zamawiałem kolejne nie zważając na to, że prowadzę.
Poczułem się, jak szaleniec. Pamiętam nasze wspólne chwilę z tą dziewczyną, lecz jej już nie. Jest piękna, miła, lecz pomimo tego nadal czuję wobec niej obojętność, a wszystkie te wspomnienia są jakimś jednym wielkim absurdem. Nagle zrozumiałem, że dalej mnie kocha. Ja nie mogłem dać jej miłości, dlatego znalazła sobie jakiegoś dupka. Niestety to jest zbyt oczywiste, a ja tego nie zauważyłem. Nagle znalazłem kolejny powód, by zalać się w trupa. Zadręczyłem się poczuciem winy. Może byłoby lepiej, gdybym ją pamiętał? Musiałem ją kochać naprawdę mocno, a teraz czuję pustkę. Zdaję sobie sprawę, że miała być moją żoną, a teraz siedzę tutaj zastanawiając się, dlaczego nie pamiętam akurat jej.
Wyrwałem się ze swoich przemyśleń, ponieważ poczułem czyjąś obecność. Podniosłem głowę i zobaczyłem chudą blondynkę wlepiającą swój wzrok we mnie.
-Harry Styles? -Spytała zaskoczona.
-Dzisiaj nie. -Odpowiedziałem sucho i wypiłem kolejnego shota.
Miałem nadzieję, że da mi spokój, lecz wciąż nie wstała.
-Coś jeszcze? -Powiedziałem poirytowany.
-Wiem o Fizzy.
Moje serce w środku podskoczyło i popatrzyłem na nią.
-Kim jesteś?
-Mam na imię Lina. Jestem byłą dziewczyną Toniego, jej chłopaka.
-Gdybym ją kochał tak jak przed wypadkiem, napewno zainteresowałbym się. -Odpowiedziałem smutno.
Przybliżyła się do mnie i wręcz wyrwała mi kieliszek z ręki.
-A chciałbyś? -Spytała.
Spojrzałem na nią i nie wiedziałem co powiedzieć. Czy chciałbym odzyskać pamięć do samego końca?
-Nie wiem co myśleć o tym pytaniu.
-Toni opowiadał mi, że bardzo Cię kochała.
-I kocha do teraz. -Dodałem.
-No raczej. Wasza historia wygląda, jakby była wyrwana z romansu.
-Widzę, że nieźle się przygotowałaś. -Powiedziałem pokazując barmanowi, by nalał mi kolejny kieliszek.
-Możesz mi zaufać. Chcę pomóc, ponieważ też na tym zyskam.
-Niech zgadne, kochasz go. -Kiwnąłem palcem.
-Tak. To co, wchodzisz w to? -Spytała podając rękę.
-Co zamierzasz zrobić?
-Przekonasz się w swoim czasie.
Zawahałem się, lecz podałem jej rękę na zgodę.
-Może lepiej będzie, jeśli ja poprowadzę.- Zaproponowała.
-Jak to?
-Musimy wiele ustalić, ale najlepiej będzie, jeśli przeniesiemy się w spokojniejsze miejsce. Chodź -Wstała i chwyciła mnie za rękę, bym mógł wstać. Wstaliśmy i poszliśmy w stronę wyjścia. Na zewnątrz było kilkoro paparazzi. Nagle poczułem, że Lina mnie całuje.
-Co robisz. -Powiedziałem czując jej usta na swoich.
-Realizuje nasz plan. -Skończyła i odpowiedziała. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do mnie.
Na miejscu pomogła mi wyjść z wozu, ponieważ miałem z tym poważny problem.
-Gdzie masz klucze od domu? -Spytała chwytając mnie pod ramię.
-W kieszeni.
Wyjęła go i otworzyła drzwi.
-Woow. Na bogato widzę. -Zagwizdała.
-Chodźmy do salonu.
Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać.
-Po wypadku doznałem amnezji. Ostatnie co pamiętałem to tak naprawdę dzień przed poznaniem Julii. Gdy obudziłem się w szpitalu była obok, całowała mnie. Dowiedziałem się, że tak naprawdę straciłem kilkanaście miesięcy z życia. Powoli przypominam sobie pewne momenty, w tym nią, ale jej jako osoby nie pamiętam. -Mówiłem patrząc w ogromne okno ukazujące ogród z basenem.
-Ważne, że chcesz sobie przypomnieć. -Poklepała mnie po ramieniu.
-Bo wierzę, że była kimś bardzo ważnym. Inaczej nie śledziłbym jej i nie pofarbowałbym włosów na tak okropny kolor. -Zaśmiałem się.
-Jak już wspominałam, ona jest w związku z moim Tonim. Rzucił mnie, ale ją nie wierzę, że już mnie nie kocha.
-Jak on może Ci się podobać? Widać, że spędza dużo czasu przed lustrem.
-Przestań! Jest inteligentny, utalentowany. Jego wadą jest ogromna zmienność. Wytrzymuje z dziewczyną maksymalnie kilka miesięcy.
-No właśnie, więc spytam ponownie. Co Ty w nim widzisz? Pieniądze to nie wszystko.
-Woow, mówi to Harry Styles, który w mediach znany jest za próżnego samoluba.
-Dobra, nie denerwuj mnie.- Zaśmiałem się, ale w głębi duszy poczułem złość.
-Toni jutro organizuje wystawę swoich dzieł. Pójdziemy tam razem.
-Widzę, że nie marnujesz czasu. -Wstałem i poszedłem do kuchni po whisky.
-Po co go marnować? Odzyskajmy ważne nam osoby. -Krzyknęła, żebym usłyszał.
-Ale najpierw się napijmy. -Przyszedłem i pokazałem jej butelkę.
JULIA
Leżałam wtulona w mojego chłopaka, a on gładził mnie po policzku.
-Mam dla Ciebie niespodziankę. -Szepnął.
-Zmieniam się w słuch. -Uśmiechęłam się.
-Wystrój się jutro. Idziemy do galerii.
-Jakieś szczegóły?
-Powiedziałem już, że to niespodzianka.
-No dobrze,ale nie lubię ich. -Zrobiłam smutną minę.
-Spodoba Ci się.- Przytulił mnie mocno.
-Jesteś dla mnie taki kochany. Gdy Cię poznałam byłeś taki...
-Nie kończ. Po prostu mnie zmieniłaś.
Już to przerabiałam.
-Julia? -Wyrwał mnie z myśli.
-Hmm? -Ocknęłam się.
-Co jeśli Harry przypomniał sobie o Was? Widziałem jego reakcję.
Tym pytaniem mnie zamurował. Odwróciłam swój wzrok.
-Jeśli już pamięta, to jest jego problem i ból, bo jak mogł ze mną być? Mówię tak, ponieważ myślę, że mnie nie lubi. Nie wspominaj mi o nim.
-Poprostu się boję. -Szepnął smutno.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Po prostu wstałam.
-Gdzie idziesz? -Spytał.
-Muszę się przewietrzyć. -Powiedziałam sucho.
Spojrzał na mnie zrezygnowany i walnął poduszką w ścianę.
Ubrałam się szybko, wzięłam słuchawki i wyszłam. Jestem nienormalna, ale poszłam w nasze miejsce. Moje i Harrego. Mówię, że chcę zapomnieć, ale chyba to kłamstwa. Wciąż liczę na jego powrót. Niech zapuka do mych drzwi, tak samo jak w Wigilię. Niech pocałuje mnie tak mocno jak za mną tęsknił i niech ogrzeje moje wiecznie zimne ciało.
Kogo ja oszukuje? Nie mogę już krzywdzić Toniego. Boże, jestem taka głupia. Mówiąc mu różne słowa okłamuję go i samą siebie. Muszę to skończyć, nie kocham go. Wpajałam sobie do głowy, że jest inaczej, ale to nie jest prawdziwa miłość. Już postanowiłam, to koniec. Wolę być sama i sama cierpieć z braku miłości, której pragnę.
Otarłam gorzkie łzy i weszłam na internet w telefonie, by opanować swe emocje. Otworzyłam stronę plotkarską, a moim oczom ukazał się artykuł.
"Harry Styles ma nową dziewczynę! Czy to koniec związku z Caggie Dunlop?"
Auć. Zbyt bardzo mnie kusiło, więc chciałam zobaczyć więcej. Widok tego, jak całuje inną zmroził mnie, zawsze tak było.
-Nie obwiniam Cię, kochanie. To wszystko moja wina, muszę zapłacić za swoje błędy. -Powiedziałam sama do siebie i wybuchłam płaczem.