Postanowiłam się ocknąć. Siedziałam żałośnie na ławce płacząc jak bóbr. Na szczęście nie pomalowałam się; wyglądałabym jak panda. Wstałam i powolnym krokiem podążyłam w stronę domu. Z każdą chwilą, z każdym krokiem moje serce biło coraz mocniej, czułam jakby miało wyskoczyć mi z piersi. Doszłam do drzwi naszego mieszkania i wzięłam głęboki oddech. Wchodząc do środka zauważyłam, że Toniego nie ma. Zapaliłam światło a moim oczom ukazała się kartka na stoliku, sięgnęłam po nią.
"Przepraszam za wszystko...musiałem wyjść, by dopracować swą niespodziankę. Kocham Cię."
Musiał wyjść akurat gdy miałam choć odrobinę odwagi powiedzieć mu o tym wszystkim.
-Cholera jasna. -Powiedziałam zła.
Już trudno. Stwierdziłam, że zrobię to jutro. Koniec oszukiwania wszystkich wokół. Nie pokocham żadnego mężczyzny tak samo jak tego szalonego "curly boya". Kocham go ponad wszystko, choć bez wzajemności. Jestem kretynką, która potrzebowała pocieszenia, taka prawda. Wręcz nie miałam ochoty przypominać sobie tego, dlaczego doszło do tej sytuacji. W ludziach budzą się impulsy, których chcieliby uniknąć, lecz nie potrafią. Jestem tego ofiarą i nie potrafię się wydostać. Nie byłam pewna, czy jutro dam radę porozmawiać z nim szczerze. Weszłam pod prysznic cała roztrzęsiona i czułam się podle. Jedyne o czym marzyłam w tamtym momencie to ciepłe łóżko oraz zapomnienie o tym wszystkim chociaż na te kilka godzin. Ubrałam ciepłą piżamie i wślizgnęłam się pod kołdrę. Chcąc zgasić nocną lampkę spojrzałam na ramkę ze zdjęciem. Moim i Toniego. To wszystko jest tak wielką pomyłką. Cieszyłabym się, gdyby jego uczucia były także przezroczyste. Zgasiłam szybko światło i zamknęłam oczy chcąc szybko zasnąć.
HARRY
Przed swoimi oczami widziałem szarą mgłę. W uszach słyszałem głośną muzykę. W organizmie czułem zbyt dużą ilość alkoholu. Nagle zorientowałem się, że leżę na ziemi.
-Harry, pacanie. Wstawaj, musisz się ogarnąć, jutro idziemy zrealizować nasz plan. -Usłyszałem głos Liny. Chwyciła mnie za rękę i pociągnęła, lecz wylądowała na ziemi obok mnie.
-Chyba przesadziliśmy. -Jęknąłem.
-Nooo. -Odpowiedziała próbując wstać. Oparła się o stół i od razu padła na sofę. Otarłem oczy i od razu zyskałem lepszą widoczność.
-A jeśli nie mam racji i ona już mnie nie chce. -Wyburkałem.
-Jeśli chcesz się przekonać, lepiej idź spać. -Powiedziała pół przytomna.
-Racja.
Widok próby mojego wstania musiał wyglądać zabawnie. Tego wieczoru wypiłem bardzo dużo. Potrafiłbym dorównać brodatym panom siedzącym na przykład pod sklepem. Dałem radę i podniosłem się. Podszedłem do blatu i próbowałem wyłączyć muzykę. Przycisk nie reagował.
-Kurwa. -Powiedziałem i walnąłem urządzeniem o podłogę.
Nagle muzyka przestała grać, a mój sprzęt grający roztrzaskał się na kilka części.
-Od razu lepiej. Idę spać. -Wymamtotałem.
Spojrzałem na Line. Podniosła rękę na pożegnanie i za chwilę już chrapała. Próbując dojść do schodów, upadłem zachaczając o dywan. Nie miałem już siły wstawać, a to miejsce wydawało mi się przyzwoite do spania.
JULIA
Usłyszałam budzik. Spojrzałam, 10:00. Swoją ręką próbowałam wyczuć ciało Toniego, lecz był nieobecny. Zareagowałam błyskawicznie i wstałam jak najszybciej potrafiłam. Zauważyłam, że wciąż go nie ma, najprawdopodobniej wcale go nie było. Byłam bardzo zdziwiona i zarazem przerażona. Pomyślałam, że coś mogło się stać. Nagle dostałam smsa. To był Toni.
"Nie martw się o mnie. Moja niespodzianka prawie gotowa. Będę po Ciebie o trzeciej. Ubierz się ładnie."
-Ah ta jego bezpośredniość. -Westchnęłam.
Ktoś zapukał do drzwi. Poszłam szybko otworzyć. Przed sobą ujrzałam Mayę.
-Przepraszam. -Wyjąkała.
-Nie powinnam wcale otwierać. -Zmrużyłam oczy.
-Wpuścisz mnie? Porozmawiamy.
Rozszerzyłam drzwi unikając jej wzroku.
Usiadłam na sofie, a w jej oczach zobaczyłam strach.
-Napewno nie pamiętasz co się wydarzyło. -Powiedziała.
-No nie wiem. Pamiętam, że Harry tam był. Jestem pewna, że to Twoja sprawka. -Wycedziłam podchodząc do okna.
-Pomimo, że Cię nie pamięta, widziałam jak na Ciebie patrzył. To on Cię uratował.
-Wiedziałam, że coś musiało się stać. Co takiego? Bo wiesz co? Do dzisiaj nie mam pojęcia.
-...Jakiś facet chciał Cię zgwałcić. -Powiedziała cicho.
Zrobiło mi się słabo, odwróciłam się w jej stronę.
-Dopiero teraz mi to mówisz? Dlaczego tamtej nocy mnie zostawiłaś? -Powiedziałam przez łzy.
-Nic nie rozumiesz? Chcieliśmy sprawdzić, co zrobi Harry. On instynktownie przybiegł do Ciebie gdy wypuszczono go z celi.
-Co? Był w celi?
-Tak. Prawie zabił tego faceta. Chciał Cię zabrać do szpitala, ale policja go wyrwała z tej bójki. Byłam z Tobą w szpitalu, później w domu. Gdy Zayn zadzwonił, że Harry idzie do Ciebie, wyszłam. Spędził z Tobą całą noc.
Z wrażenia usiadłam, nie potrafiłam wydusić żadnego słowa.
HARRY
-Gdzie ja kurwa jestem... -Powiedziałem czując ból pleców. Musiałem chyba spać całą noc na tej podłodze. Spojrzałem na zegarek, dochodziła druga, na co aż się wybudziłem. Usłyszałem trzask w kuchni, poszedłem tam. Zobaczyłem Line
Była umalowana, ubrana w eleganckie ubranie, kładła śniadanie na stół.
-Dzień dobry. Za mocno, nie uważasz? -Powiedziała uśmiechając się.
-Nic nie mów. Muszę zjeść i jak najszybciej się ogarnąć.
-Tak, masz godzinę.
-Co?! Wiesz co, w sumie nie jestem głodny. Muszę się umyć i ubrać, a to zajmuje dużo czasu.
Spojrzała na mnie i pokręciła głową.
Poszedłem na górę. Zimny prysznic od razu mnie pobudził. Zdawałem sobie sprawę, że mam tylko pół godziny. Ubrałem się najlepiej jak potrafiłem i zszedłem na dół. Lina już czekała przy drzwiach. Schodząc zauważyłem, że po całym bałaganie nie ma już śladu.
-Wow. Skoda, że kocham Toniego. -Zaśmiała się.
-Chodźmy. -Powiedziałem otwierając drzwi.
JULIA
-Gdzie jesteśmy? -Spytałam niczego nie widząc.
Nagle Toni ściągnął mi chusteczkę z oczu. Byliśmy w galerii.
-To moja niespodzianka. Moje dzieła. -Uśmiechął się.
W ciszy przeszłam obok wszystkich obrazów. Jeden, największy rzucił mi się w oczy.
-Dlaczego on jest zasłonięty? -Spytałam.
-Kolejna niespodzianka.
Na sali pojawiało się coraz więcej ludzi. Stałam obok Toniego. Rozmawiał z gośćmi, a ja niezainteresowana pogawendką jedynie potakiwałam. Mój wzrok odjeżdżał w stronę drzwi. Nagle zauważyłam Harrego z tą blondynką, przez co czułam, że jest mi słabo, lecz nie chciałam tego po sobie poznać. Spojrzał na mnie, lecz po chwili uniknął spotkania naszych oczu. Na mój widok pocałował tą zbyt chudą dziewczynę, a ja odwróciłam wzrok. Spostrzegłam, że Toniego obok mnie nie ma. Usłyszałam jego głos przez mikrofon.
-Dziękuję wszystkim za przybycie. Maluję od kiedy pamiętam. Od kiedy jestem w Londynie, poznałem wiele ludzi. Wszyscy zainspirowali mnie do tych dzieł, lecz jedna w szczególności. Julia, to dla Ciebie. -Spojrzał na mnie i odsłonił obraz.
Był to rysunek mojej osoby. To zdjęcie było podarte, ponieważ na drugiej połowie był Harry. Było zrobione w dniu, gdy się poznaliśmy.
Wszyscy ludzie klaskali, a Toni zaprosił mnie do siebie.
HARRY
Ujrzałem obraz. Nagle wszystko stało mi się jasne, przejrzyste. Mój umysł przeniósł się do tamtego dnia.
-Nie możliwe...- Powiedziałem sam do siebie. Zrobiło mi się słabo.
-Harry, co się dzieje? -Lina spytała i mnie złapała.
-Ja...Już pamiętam. Puść mnie! -Krzyknąłem, na co cała sala na mnie spojrzała. Ona też, przerażona tak samo jak ja. Nie wiedziałem co zrobić, więc wybiegłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz