Piosenka: Ed Sheeran- Nina
Nie wiedziałam co powiedzieć. Staliśmy pod jego domem, znałam go jak nikt inny, a on pyta czy z nim byłam. Aa, czyli nic nie pamięta, co oznacza, że nic się nie zmieni. Wątpię by kiedyś ocknął się i przypomniał sobie o tym, co było... Pora to zakończyć, choć mam ochotę powiedzieć mu całą prawdę. O tym, jak siedziałam pod jego domem cała zamoknięta, jak rozmawialiśmy przez Skype, gdy pierwszy raz mnie pocałował, nasze potajemne spotkania, oraz to, że przeze mnie stracił pamięć, bo śledził mnie jak głupek.
-Kpisz sobie ze mnie, prawda? -Spytałam.
-Bo?
-Bo nie dałeś mi szansy! Nigdy nie potraktowałeś mnie poważnie. Kiedy chciałam z Tobą porozmawiać, odtrąciłeś mnie. Potraktowałeś mnie jak natrętną fankę, szkoda tylko, że jestem twoją... -Nagle przerwałam.
-No? Gadaj jak już zaczęłaś. Powiedz mi samą prawdę i zakończmy tą farsę.
-Nie, nic. W sumie to rób co chcesz. I nie, nie byliśmy razem. Życzę Ci cudownej kariery, pociechy z Caggie i dziecka oraz tego, byś nigdy nie odzyskał pamięci! -Krzyknęłam i zaczęłam iść.
HARRY
Nakrzyczała na mnie i zaczęła uciekać. Skoro chciała sobie wszystko wyjaśnić, teraz dałem jej szansę, a ona na mnje krzyczy? Wcześniej nie miałem ochoty. Kariera jest dla mnie najważniejsza, chciałem wiedzieć co było pomiędzy nami. Ten jej laluś zaczął jej bronić, szlachetnie. Zrobiło mi się jej trochę żal, chciałem ją chociaż teraz odwieźć.
-Julia!
Nie reagowała.
-Daisy! - Krzyknąłem, sam nie wiem czemu. Te słowo wyszło mi samo z głowy oraz z ust.
Zobaczyłem, że zatrzymuje się. Spojrzała na mnie zszokowana, jakbym jej coś zrobił. Po chwili znów zaczęła biec.
Dziwne, dlaczego tak zareagowała? Dobra, nieważne. Przynajmniej wiem, że nic nas nie łączy. I dobrze, ta dziewczyna działała mi na nerwy. Musiałbym chyba być chory, by z nią być. Myślę, że Caggie miała rację, że jest kłamcą. Skoro nie byliśmy razem, czemu w szpitalu mnie pocałowała? Może kiedyś powrócę do tej sprawy...
JULIA
Za bramą jego domu zatrzymałam się.
"Jesteś piękna, niczym stokrotka. Daisy. Dziś jesteś moją Daisy ". - Powiedział patrząc mi w oczy.
-Haha, żartujesz ? -Zaśmiałam się.
-Z Ciebie nigdy. Kocham Cię. -Powiedział i mnie pocałował.
Jednak jak chce, to potrafi. W tym momencie wszystko, co zaplanowałam zamieniło się w znak zapytania. A co, jeśli niedługo sobie przypomni? Jego nowe wcielenie wciąż mnie przeraża, ale za każdym razem, gdy go spotykam tak cholernie chcę go przytulić, pocałować. Nigdy nie lubiłam jego tatuaży, lecz tym razem chciałbym je widzieć co wieczór, ranek, aż to samej śmierci. Tęsknię za jego cichym śpiewem do mojego ucha, gdy nie mogłam zasnąć. Nasza miłość w domu 1D, była zakazana i taka piękna. Ale nasza relacja popsuła się, ponieważ nie chciałam przyjąć szczęścia na złotej tacy. Bum, wypadek. I teraz stoję pod jego domem, w którym powinnam teraz z nim być. I on powinien teraz za mną biec, lecz tego nie robi. Oczywiście, że nie. Przecież jestem już nikim w jego sercu.
Koniec.
-Toni? -Mówiłam żałośnie przez telefon.
- Jezu, Julia. Nic Ci nie jest? -Spytał.
-Przestań, Tobie zrobił krzywdę...- Zaczęłam płakać.
-Gdzie jesteś? Zaraz będę.
Za chwilę zauważyłam, jak podjeżdża auto. Zobaczyłam Toniego, zaczął wychodzić z auta. Pobiegł do mnie i od razu przytulił.
-Bałem się o Ciebie. -Mówił łagodnie gładząc mnie po głowie.
-Ja o Ciebie też. Nawet nie wiesz, jak bardzo. - Powiedziałam i pocałowałam go. Był zaskoczony, ponieważ pierwszy raz zrobiłam to z własnej inicjatywy.
-Chodź, jedziemy do domu.
Gdy weszliśmy, stwierdziliśmy, że poleżymy.
Patrzyliśmy na siebie, nasze ręce były splecione.
-Miałeś mi powiedzieć, gdzie pracujesz.
-Czy to takie ważne? -Zaśmiał się.
-Poprostu obiecałeś, bo jeszcze się okaże, że jesteś piosenkarzem czy coś. -Powiedziałam ironicznie.
-Piosenkarzem? No nie wiem, sama oceń. -Zaśmiał się i zaczął śpiewać cienkim głosem, przez co mnie bardzo rozbawił.
-Wkońcu się uśmiechasz.
-To wszystko dzięki Tobie. -Powiedziałam i pocałowałam.
-Chodź, porywam Cię. -Podniósł mnie "na barana".
Zdziwiłam się, ale nie protestowałam. Wyniósł mnie do auta, nawet nie mogłam ubrać butów.
-No i co zrobiłeś? Mam latać po Londynie w samych skarpetkach?
-Przestań marudzić! Jedziemy, coś Ci pokażę. -Zaśmiał się.
Stanęliśmy pod wielkim wieżowcem. Był nowy, pamiętam, że kiedyś go nie było.
-Wychodzimy. -Powiedział.
-No chyba nie. Halo, nie mam butów!
-Przeżyjesz.
Wziął mnie za rękę i weszliśmy do środka przez duże, szklane drzwi. W środku wszyscy go witali, co mnie bardzo dziwiło. Windą pojechaliśmy na samą górę. Weszliśmy do dużego gabinetu.
-Chciałaś wiedzieć, to już wiesz. Tu pracuję. -Powiedział i usiadł do biurka, a nogi zadarł na blat.
-Jesteś jakimś doradcą, prezesem? -Spytałam zdezorientowana.
-Hmm, ta firma należy do mnie.
Gratuluję, Julia. Nie dziwię się, że nie chciał powiedzieć. Jest skromny, a ja głupia wciąż pytałam.
-Serio?
-Tak. Na początku było ciężko, ale teraz udało mi się. Chciałem mieć nieruchomości i je mam. -Wyszczerzył się.
-Jestem pod wrażeniem, serio. To niesamowite, przecież jesteś taki młody.
-Po prostu praca praca i jeszcze raz praca. Teraz przynajmniej mam dużo pracowników i mogę zająć się sobą i moją super współlokatorką. Chodź.
Usiadłam z nim na długiej kanapie.
-Przepraszam za ten ranek. -Powiedziałam i delikatnie dotknęłam jego ran.
-To on, prawda?
-Tak.
-Było o was dość głośno jakiś rok temu.
-Wiem. Byłam zwykłą fanką i postanowiłam pojechać do jego rodzinnej miejscowości.
-Wow, szalone.
-Taak... I tak się wszystko zaczęło. Na drodze stawała nam jego dziewczyna, ale wkońcu się udało. Przyjechał niedawno do mnie, już miało być idealnie. Pokłóciliśmy się, kazałam mu wracać, ale on został i mnie śledził. Przez to miał wypadek i oczywiście musiał stracić pamięć. I nie pamięta tylko mnie, ale to już wiesz. -Powiedziałam patrząc w okno.
-Bardzo boli mnie to, że tak cierpisz. Spójrz na mnie. -Chwycił delikatnie mój podbródek i skierował do siebie.
-Wiem doskonale co czujesz. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem w żadnym stopniu nim, ale jeśli chciałabyś... Mógłbym... -Mówił zdenerwowany, lecz mu przerwałam.
-Chcę, bardzo. -Uśmiechęłam się, co on odwzajemnił.
-W sumie nie mam nic do zrobienia, chciałem Ci tylko pokazać mój świat. Wracamy? -Spytał.
-No raczej. Zimno mi w stopy!
Po drodze zrobiliśmy zakupy, kilka dziewczyn zaczepiło mnie, pytali o zespół, ale nie miałam ochoty z nimi rozmawiać. Gdy weszliśmy do mieszkania, postanowiliśmy zrobić obiad. Po wspólnych wygłupach przy gotowaniu, wkońcu usiedliśmy do stołu. Nagle zauważyłam, że telefon wciąż mi wibruje. Poszłam do siebie i to sprawdziłam. Dużo osób oznaczyło mnie na Twitterze pod postem...Harrego. Jakaś dziewczyna spytała go "Jak tam związek z Julią?"
"Jaki związek? Uważaj, Caggie stoi obok :)"
-Kurwa! -Krzyknęłam. Nie miałam już sił do tego. Przy przypływie emocji zaczęłam usuwać wszystkie profile ze stron społecznościowych. Nie jestem już członkiem rodziny 1D, dlatego męczą mnie te wszystkie pytania oraz obelgi i urocze wyznania Harrego. Wyszłam z pokoju i poszłam do Toniego.
-Coś nie tak? -Spytał z buzią pełną makaronu.
-Nie, już nic. Już będzie tylko lepiej. -Uśmiechęłam się lekko i pocałowałam go w policzek.
-Musi być lepiej...-Pomyślałam.
Oooo ten rozdział jest dłuższy :D może w końcu sobie przypomni o niej, oby :))) nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :D mega! <3
OdpowiedzUsuń