-Co Ty mówisz? -Spytał Liam. Wszyscy patrzyli ma mnie jakbym zabił człowieka.
-To wszystko wina tej suki! Powinniście zrobić z nią porządek! -Krzyknęła Caggie. Wpadła w jakąś histerię i stała się bardzo nerwowa.
-Daj spokój Julii. Jest o sto razy lepsza od Ciebie. Gdyby nie Ty, wszystko byłoby po staremu! -Odpowiedział jej zły Zayn, który po chwili wyglądał, jakby żałował tego co powiedział. Miny wszystkich nagle zmizerniały, a ja nie wiedziałem co się dzieje.
-Czyli co? Myślałem, że nie mamy przed sobą tajemnic. -Wtrąciłem się zdziwiony.
-Bo nie mamy. On już nie wie, co mówi. -Caggie podeszła do mnie i chciała mnie objąć.
-Puść mnie. -Odepchnąłem ją lekko. Spojrzała na mnie wściekle i powróciła na fotel.
-Wszystkim nie podoba się to, co robisz, Harry. Stałeś się agresywny. Nie akceptuję tego, że poświęcasz dla tej dziewczyny swoje dobre imię. Wejdź na internet. Pełno tam zdjęć i artykułów z wczoraj, jak policja zaciąga cię do auta.-Szef do mnie warknął.
-Ten koleś chciał ją zgwałcić! Miałem na to pozwolić? Oszaleliście do reszty? -Krzyknąłem zszokowany.
-Właśnie, że Ty oszalałeś, bo oczywiście poleciałeś jak piesek ją ratować! -Moja dziewczyna się odezwała.
-Caggie, wyjdź. Nie mogę słuchać już tego, co mówisz. -Powiedziałem w miarę spokojnie i otworzyłem drzwi pokazując jej, by odeszła.
Spojrzała na mnie pełna gniewu i wyszła.
-Boże, mam jej dość. Zresztą jak każdej dziewczyny. Chyba ją zostawię. -Przetarłem dłonią oczy.
-Jedyna mądra decyzja. -Odezwał się Niall.
-Wracając do tematu. Dlaczego macie przede mną jakieś tajemnice? Co było kiedyś, że tak mówicie? -Spytałem się zdesperowany.
Wszyscy przestali się odzywać.
-Dobra, załatwcie to między sobą. Przyjdź do mnie jutro do biura, omówimy warunki odejścia. -Powiedział szef, machnął z zrezygnacją ręką i wyszedł.
-Pytam się kurwa! Co, chodzi o tą nic nie znaczącą Polkę?
-Uważaj co mówisz.-Powiedział Niall i podszedł do mnie.
-Podoba Ci się, prawda? - Krzyknąłem ironicznie.
-Nawet jeśli tak, to jestem Twoim przyjacielem.
-Nie rozumiem? -Skrzywiłem się
-Dobra, widzę, że to zaszło za daleko. -Zayn wkroczył między nas.
-Daj mi skończyć. Pora, by się dowiedział.
Patrzył mi prosto w oczy i zrobił się cały czerwony.
-Bardzo chętnie. Zakończmy to nieporozumienie. -Syknąłem.
-Na święta pojechałeś do niej. Mieliście być wkońcu razem. Niestety, ona miała chłopaka. Pokłóciliście się, kazała Ci się wynosić. Coś Ci odjebało, pofarbowałeś włosy, śledziłeś ją. Wypadek był obok jej domu, podglądywałeś ją.
Odsunąłem się i odwróciłem się. Serce zaczęło mi bić coraz szybciej.
-Nie wierzę w to. -Szepnąłem.
-To prawda. -Usłyszałem resztę zespołu.
Zakręciło mi się w głowie. Nagle coś mnie oświeciło. Przed oczami zobaczyłem jej twarz. Była mokra, siedziała pod drzewem. Wyglądała na młodszą. Następnie siedziała u mnie w pokoju, na dole grała muzyka. Było ciemno, całowałem ją.
-Kurwa...-Padłem rozpaczliwie na ziemię i schowałem twarz w kolanach.
-Już pamiętasz?-Spytał Niall ironicznie.
-Trochę tak. Dlaczego mi nie powiedzieliście!? Myślałem, że się przyjaźnimy. -Powiedziałem przez łzy. Spływały mi po twarzy, nigdy nic mnie tak nie złamało.
-Skoro nie chciałeś jej wysłuchać, już nic nie mogliśmy zrobić. -Powiedział Zayn smutno.
-Chodźcie chłopaki, niech zostanie trochę sam. -Powiedział Liam i kazał im wyjść.
-Chcę wiedzieć wszystko!
-Co za dużo to nie zdrowo. Zresztą, najpierw pogadaj z Caggie. Ta historia tyczy się też niej.-Powiedział Niall patrząc na mnie żałośnie. Wyszli.
Zostałem sam ze swoim problemem. Dlaczego ona zaprzeczała, że coś nas łączyło? Może gdybym dał jej od razu szansę wypowiedzenia się, znałbym prawdę? Nie czuję tego samego. Nie kocham jej pomimo tych małych wspomnień. Nie pamiętam wszystkiego. Widać, że opduściła sobie. Unika mnie, ma chłopaka.
-Muszę poznać całą prawdę...-Powiedziałem sam do siebie i chwyciłem za kluczyki od auta. Otworzyłem drzwi i wsiadłem do środka. Pojechałem czym prędzej do niej. Miałem jedynie nadzieję, że ją zastanę. Ba, przecież w takim stanie nie miała szans wyjść z domu. Dojechałem pod jej dom i wszedłem na klatkę. Im bliżej byłem jej drzwi, tym głośniej słyszałem jak ktoś rozmawia. Wyszedłem zza rogu i zobaczyłem jej fagasa całującego ją przed drzwiami ich domu.
-Nawet nie wiesz jak tęskniłem. -Powiedział do niej. Coś we mnie pękło.
Przypadkowo uderzyłem w jakiś kubeł, usłyszeli to i spojrzeli na mnie.
JULIA
Usłyszałam pukanie do drzwi. Miałam nadzieję, że to Maja. Otworzyłam je.
-Tęskniłaś? -Zobaczyłam Toniego. Uśmiechął się i rozłożył swoje ręce.
-To Ty. Boże, tęskniłam! -Krzyknęłam szczęśliwie i rzuciłam się na niego. Złapał mnie za wewnętrzną część ud utrzymując mnie. Oplotłam swe dłonie na jego karku i zaczęłam go obsypywać pocałunkami.
-Nawet nie wiesz jak tęskniłem.- Powiedział i pocałował mnie w kark. Nagle usłyszałam jak coś upada. Toni opuścił mnie na ziemię, a ja spojrzałam za siebie. To był Harry. Patrzył na nas, jego dłonie były ściśnięte, a na jego czole pojawiła się żyła. Czułam, że chcę coś powiedzieć, ale nie wiedziałam co. Moje całe ciało zadrżało. Gdy nasze spojrzenia się spotkały, szybko tego uniknął i odszedł.
-Co on tu robił? -Spytał Toni mrużąc oczy.
-Nie mam pojęcia... Ale to nie jest ważne. Chodźmy do środka. -Uśmiechęłam się i weszliśmy do domu.
Szybko poszłam do sypialni, aby sprzątnąc cały bałagan po tamtej nocy. Gdy skończyłam, poszłam usiąść do salonu i czekałam na swojego chłopaka. Gdy rozpakował się przyszedł do mnie.
-Ściągnij ten garnitur, bo zaraz sama to zrobię. -Zaśmiałam się przejeżdżając wzrokiem po jego ciele.
Usiadł obok mnie i położył moje nogi na swoich kolanach.
-Tęskniłam. Cieszę się, że już jesteś. -Westchnęłam i wzięłam jego ciepłą dłoń w swoją standardowo zimną.
-Załatwiłem wszystkie sprawy najszybciej jak się dało, by wrócić do Ciebie.
-Jak było?
-To nie jest teraz ważne. -Usłyszałam. Przybliżył się i posadził mnie na swoich kolanach. Objął mnie i zaczął mnie ogrzewać.
-Było mi zimno bez Ciebie, to to napewno. -Zaśmiałam się.
-A mi źle, poprostu. Nie mogę się Tobą nacieszyć. Powrócił do swoich czynności. Poczułam jego ciepłe pocałunki na szyi, następnie na swych ustach. Położył mnie i znalazł się nade mną.
-Powiedz mi, będziesz tylko moja? Na zawsze? -Spytał gładząc mnie po policzku.
-Będę tylko Twoja. Kocham Cię. -Powiedziałam. W jego oczach zobaczyłam szczęście. Wziął mnie na ręce i zaprowadził do sypialni. Posadził mnie na łóżku, a on zapalił światło.
-Zróbmy to, jestem gotowa. -Zaśmiałam się wiążąc włosy. Spojrzał na mnie zdziwiony.
-Na pewno? -Spytał z niedowierzaniem.
-Tak, co w tym dziwnego? Chodź tu.
HARRY
"Ale to nie jest ważne."- Te słowa chodziły mi po głowie. Już wiem, że byłem dla niej kimś ważnym. Będzie najlepiej jak zostawię wszystko w aktualnym stanie. Miała nadzieję, że mnie odzyska, ale ją odrzuciłem przy pierwszej próbie. Stwierdziłem, że nie będę przeezkadzać zakochanej parce. Wyszedłem z korytarza i wsiadłem do auta. Poczułem się dziwnie, w sercu miałem ból, a moje ciało trzęsło się od emocji, których tak naprawdę nie ma. Nie wiedziałem co się dzieje. Chciałem o tym zapomnieć, więc postanowiłem pojechać do Caggie, moja ciekawość przerastała wszystko. Niall twierdził, że ona wie dużo, przekonajmy się. Zaparkowałem pod jej domem. Wychodząc zauważyłem, że drzwi się otwierają. Wszedłem na podwórko i zobaczyłem jej byłego.
-Jeszcze pożałujesz. To mój syn i będę o niego walczyć. -Krzyknął do niej nie zauważając mnie.
-Przepraszam...co? -Podniosłem głos, na co spojrzeli na mnie.
To się porobiło :o
OdpowiedzUsuń