niedziela, 5 kwietnia 2015

4

Miłość do niej jest silniejsza ode mnie, musiałem znowu ją zobaczyć. Bardzo denerwowały mnie te blond włosy, ale przynajmniej czułem się swobodnie na mieście, nikt mnie nie rozpoznał. Założyłem brązowe soczewki, buty i wyszedłem. Na szczęście naprzeciwko jej domu był las, a z niego widok na jej pokój. Robiło się już ciemno, więc postanowiłem zatrzymać się tam.
Doszedłem, lecz wyglądało na to, że w domu nikogo nie ma. Nagle zapaliło się u niej światło, zobaczyłem ją. Jej widok zawsze wprowadza mnie w radość i osłupienie, chciałem być tam z nią, lecz kurwa nie mogłem. Na szczęście zapomniała zasłonić rolet, usiadła do biurka obok okna. Nagle do ręki wzięła nasze zdjęcie, o którym dwa dni temu wspominałem podczas naszej ostatniej rozmowy. Wstałam i nim...rzuciła? Tak, rzuciła nim o ziemię i zaczęła płakać. Ciężki widok, nienawidzę, gdy jest smutna, tym bardziej, że ja spowodowałem u niej płacz. Nagle spojrzała w okno. Schowałem się za okno ale to nic nie dało. Otworzyła je i wychyliła głowę. Chwilę popatrzyła i zamknęła, uff. Poczekałem dłuższy moment i postanowiłem wrócić do siebie.
JULIA
Boję się coraz bardziej. Zgasiłam światło i usiadłam na łóżku. Nagle zadzwonił Harry.
-Dobra, odbiorę. -Pomyślałam.
-Halo, Julia? -Usłyszałam jego cudowny głos.
-Czego chcesz?
-Chciałem poprostu cię usłyszeć.
-Daj mi spokój! Wystarczy mi problemów jak na jeden dzień! -Krzyknęłam zrezygnowana.
-Ja...przepraszam. -Zaczął mówić smutnym głosem.
-Skończ! Wiesz co? Nie jestem już z Maxem. Ale nie licz na mnie, to już koniec. Mam dość tych ciągłych prób, jestem zmęczona, okej? Do tego nie poznaję cię. Nigdy nie byłeś taki agresywny! -Krzyknęłam do słuchawki.
-Julia, zrozum, że ja...-nie dokończył
Trzask i pisk opon. Koniec połączenia.
...
-Harry? Harry! Nie żartuj ze mnie!!
Co się stało? Serce mi stanęło. Nagle usłyszałam karetkę... Gdzieś blisko mego domu.
O nie. To musi być jedynie przypadek. Niestety nie potrafiłam sobie tego wmówić. Ubrałam buty i wyskoczyłam z domu i zaczęłam biec. Coraz bliżej zaczęłam zauważać karetkę, rozbite auto, gapiów i... Podeszłam bliżej. Zobaczyłam blondyna całego we krwi. Mówili, że nie oddycha. Na ziemi zauważyłam czarny rozbity IPhone... Na nim moje zdjęcie.
KURWA, TO ON.
Nagle poczułam, że zsuwam się na ziemię.

1 komentarz:

  1. O nie! Tego to ja się nie spodziewałam :D Żyj Harry, żyj! Przeżyje, bo muszą być razem, prawda? :p Świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń