wtorek, 14 kwietnia 2015

7

Pan piękny ma instagrama! Byłam w szoku gdy spojrzałam, że ma aż pół miliona obserwatorów, do tego dodawał bardzo dużo zdjęć swoich dzieł. Pięknie malował, aż brakło mi tchu. Obawiałam się, że jego piękno zewnętrzne pokonuje jego inteligencję, lecz odważyłam się na jutrzejszą, a raczej dzisiejszą rozmowę z nim, by został moim lokatorem. Nagle dostałam wiadomość na czacie. Pan piękny napisał
-"Nie mogę się doczekać naszej rozmowy"
Zaśmiałam się sama do siebie jedząc chipsy.
-"Przykro mi, musisz poczekać, jest jeszcze noc." - Odpisałam.
-"Noc? Nie, jest już dzień na naszą pogawendkę."
Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Co jest do cholery? 5 nad ranem! -Krzyknęłam. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je.
-Kurde, trzeci raz cię widzę w opłakanym stanie, a pomimo to zabijasz wdziękiem. - Powiedział śmiejąc się.
W oczy rzuciły mi się jego piękne białe zęby. Matko, ogarnij się Fizzy, nie gap się jak psychiczna na jego zęby!
Pomimo tego wyglądu jego osoba strasznie mnie drażniła.
-Dobra, skończ. Wchodź, chcę mieć już to za sobą. -Powiedziałam i ruchem ręki zaproponowałam wejście.
-Widzę, że nieprzespana noc? - Spytał wchodząc.
Zauważyłam, że zaczął wzrokiem analizować cały dom. Gdy zobaczył kanapę z laptopem i słodyczami na ziemi, zaśmiał się.
-Chodź tu. -Wskazałam na dwa wysokie siedzenia obok blatu w kuchni.
-Proszę, tu masz mój paszport i inne ważne informacje. -Podał mi teczkę.
-Nie jesteś stąd, prawda? -Spytałam.
-Myślałem, że aż tak nie słychać. Jestem z Niemiec.
-Wow, blisko mojego kraju, bardzo blisko. -Odpowiedziałam.
-Myślałem, że jesteś stąd. Twój akcent jest idealny.
-Mieszkałam tu rok z...chcesz herbaty? -Przerwałam i spytałam.
-Wolę kawę. Podwójną, bez niczego. Jest tu balkon?
Jego bezpośredniość była dla mnie czymś nowym.
-Taa, tam. -Pokazałam palcem.
Uśmiechął się, ubrał kurtkę i wyszedł na balkon. Zauważyłam, że wypalił 3 papierosy.
Postanowiłam mu nie przeszkadzać i w tym czasie obejrzałam jego dokumenty. Dołączył do mnie.
-I jak? Znalazłaś coś na mnie? -Zaśmiał się.
-Wszystko jest okej. Masz szczęście, biorę cię. -Powiedziałam.
-Wowow, dziewczyno, na to będzie jeszcze czas.
-Nie żartuj sobie. Kiedy przyniesiesz swoje rzeczy?
-Właściwie wszystko jest przed drzwiami.
Otworzył je i ujrzałam jego walizki. Wziął je.
-Może pokażesz mi resztę mieszkania? - Spytał.
Pokazałam mu jego pokój, łazienkę oraz jak włączać alarm do mieszkania.
-Już wszystko wiesz. Nie jesteś dzieckiem, poradzisz sobie. Pozwól, że pójdę spać, padam. -Powiedziałam.
-Okej, nie ma sprawy. Ja się rozpakuję i przygotuję do pracy.
-O kurde, już rozumiem tą mocną kawę. Trzeba było spać, a nie mnie męczyć. -Zaśmiałam się.
-Warto było. Dobranoc Julia.
Uśmiechął się, ja do niego. Poszłam do siebie zapomnając o bałaganie, jaki zostawiłam.
Nie zważając na to, że już prawie dzień, a ja jestem w normalnych ciuchach,  położyłam się do łóżka.
Ta nowa sytuacja tak mnie zajęła, że zapomniałam kompletnie o zdarzeniu ze szpitala. Bardzo bolało mnie to, że mnie nie pamięta. Kocham go całym sercem i będę walczyć do końca o jego obecność w swoim życiu.
Zamknęłam oczy i odpłynęłam.
Jakiś czas później obudziłam się. Spojrzałam na zegarek, 15. Wstałam zdezorientowana i przechodząc przez salon zauważyłam totalny porządek. Poszłam do toalety. Nagle zobaczyłam jak Toni rozpina białą koszulę, był w garniturze.
-Ups, przepraszam. -Zmieszana zaczęłam zamykać drzwi.
-Nie, wchodź. Ja już wychodzę. -Powiedział swoim pogodnym głosem i uśmiechnął się.
-Czym się zajmujesz?
Zobaczyłam znowu jego uśmiech na twarzy gdy poprawiał w lustrze swoje włosy.
-Chcesz wiedzieć?
-No, dlaczego nie?
Spojrzał na mnie i przybliżył się. Po chwili się cofnął.
-Przekonasz się w swoim czasie.
-Wiesz co, jesteś wredny. -Zrobiłam smutną minę, na co zareagował śmiechem.
I ciągle śmiał się ze mnie. Pan piękny coraz bardziej mnie denerwuje i jednocześnie zastanawia.

1 komentarz:

  1. Heh fajny ten Toni! Klon Zayna :D Kocham! Ten rozdział jest niesamowity! Domyślam się kim on może być... :p Supcio, czekam na kolejne <3

    OdpowiedzUsuń