środa, 15 kwietnia 2015

8

Postanowiłam wkońcu ogarnąć swój wygląd. Na głowie miałam coś, co przypomniało gniazdo dla ptaków, oczy miałam  przekrwiome, a po twarzy było widać ogromne zmęczenie. Wzięłam ciepły, szybki prysznic i nareszcie się pomalowałam. Kiedy wyszłam z łazienki, Toni siedział na kanapie w gazetą w ręce, zobaczyłam go pierwszy raz w okularach. Kiedy usłyszał moje kroki, podniósł głowę do góry.
-Jak się czujesz? -Spytał.
-Hmm...dobrze. -Skłamałam. Głowa mi pękała, do tego nie czułam się dobrze po takiej ilości jedzenia.
-Zamówiłem sushi, mam nadzieję, że lubisz. -Uśmiechął się.
Kiwnęłam głową i poszłam do siebie. Nagle dostałam smsa.
"Fizz, dzieje się coś dziwnego. Harry pamięta wszystko, oprócz zeszłego roku".
Danielle.
Usiadłam na łóżku zdumiona, zamurowało mnie i poczułam napływające łzy.
Żarty się skończyły, teraz musiałam walczyć sama o nasz związek. Czułam się bezradna wobec farsy, która wciąż prześladowała mnie i Harrego. Usłyszałam, że Toni mnie woła, wytarłam twarz i poszłam do kuchni. Smutek spowodował, że pomimo chęci zjedzenia czegoś, nie mogłam patrzeć na te pyszności, dlatego musiałam iść podziękować.
Rozłożył talerze i usiadł do stołu.
-Nie mam ochoty jeść, przepraszam. -Powiedziałam i zaczęłam wracać do pokoju.
Poczułam jego dłoń na swoim ramieniu.
-Czekaj...zostań, nie musisz jeść, jeśli nie chcesz. Posiedź ze mną. -Powiedział.
No dobra. Tylko niech mnie puści.
Od kłótni z moim ukochanym dzieją się wciąż straszne rzeczy, potwornie mnie to boli a muszę udawać, że aż tak się nie przejmuję. Gdyby go tu nie było, pewnie leżałabym zapłakana na ziemi z wielkim stosem zużytych chusteczek.
Usiadłam obok niego i patrzyłam jak je. Myślałam, że będzie coś mówił, ale nie zwracał na mnie uwagi. Wkońcu wstałam.
-Ej, poczekaj. -Odezwał się.
-Daj mi kurwa spokój. -Powiedziałam spokojnie i wyszłam na balkon.
Po chwili dołączył do mnie i staliśmy w ciszy.
-Wiem, że to zbyt szybko... Ale mogę Ci pomóc, jeśli masz jakiś problem. -Zaczął.
Wciąż patrzyłam na panoramę Londynu, lecz obraz stawał się coraz bardziej rozmazany przez łzy.
-Ciągle płaczę, jakie to zabawne. -Zaśmiałam się ironicznie.
Spojrzałam na niego.
-Może przeżyłeś kiedyś sytuację, gdy poznajesz kogoś cudownego, pomimo przeciwności losu kochacie się, a gdy wydaje się, że już będzie dobrze, wszystko się psuje, a ta osoba ma wypadek i akurat zapomina o Tobie? Nie wydaje mi się. - Podniosłam głos.
Przytulił mnie, a ja odwzajemniłam to, ściskając go mocno.
Potrzebowałam chociaż głupiego wyrzucenia z siebie tego i oparcia w drugiej osobie.
-Nie płacz. Przecież wszystko może wrócić do normy. -Powiedział łagodnie gładząc mnie po głowie.
-Ale jak?
-Słyszałem o tym. Musisz zbliżyć się do niego i spędzać z nim jak najwięcej czasu. To trochę zajmuje, ale napewno warto.
-Toni, dziękuję za pomoc.
-Kocham, kiedy wymawiasz moje imię.
Koniec przytulanka, Panie Piękny. Znam go od 2 dni, pozatym nie szukam pocieszenia w takiej formie...

HARRY
Dalej nie mogę uwierzyć, że nie pamiętam tak wiele. Z głowy wyleciała mi cała mowa płyta, wszystkie ciekawe wydarzenia i ona. Kim jest ta dziewczyna i dlaczego mnie wczoraj pocałowała? Nie mogłem się skupić, gdy chłopacy opowiadali mi o wszystkim, co się działo.
-Powiecie mi wkońcu kto to był?
-To Julia, twoja...-Niall zaczął.
-Przyjaciółka. -Liam dokończył.
Aha. Ciekawe, od kiedy przyjaciółka całuje swojego przyjaciela. Dobrze, że jej nie pamiętam, bo jakoś nie przypadła mi do gustu, raczej nie odnowię tej znajomości.
Nie mogłem się doczekać wyjścia stąd. Strasznie tęskniłem za występowaniem, balowamiem i za moją kochaną Caggie. Byłem szczęśliwy, gdy pokazała nam naszego syna.

1 komentarz: