wtorek, 14 kwietnia 2015

6

Minęło kilka dni kiedy wkońcu opuściłam szpital. Już dawno czułam się dobrze, ale mama nalegała, bardzo chciała żebym odpoczęła. Myślę, że nie chce znowu się ze mną żegnać, choć tego nie pokazuje. Od razu po powrocie do domu załatwiłam wszystkie ważne formalności związane ze studiami. Nie zdawałam sobie sprawy, że rzucenie szkoły może przyswożyć tyle problemów, ale na szczęście uwinęłam się z tym szybciej niż się spodziewałam. Tu, w Polsce nie robiłam tego, o czym marzyłam. Zawsze chciałam być redaktorką jakiegoś ciekawego magazynu, najlepiej związanego z modą, haha. Studia w takim mieście przybliżały mnie do celu. Musiałam poczekać na następny rok akademicki, aby zacząć studia na dziennikarstwie, ale stwierdziłam, że w tym czasie znajdę pracę, zarobię i przypomnę sobie na nowo całe miasto.
2 TYGODNIE PÓŹNIEJ
Lotnisko. To ten dzień, zaczynam życie sama, bez nikogo, w ogromnym mieście.
-Będziemy tęsknić.- Tata mnie przytulił, ukrywał łzy.
-Zawsze możesz do nas wrócić. -Mama zaczęła płakać.
To był bardzo ciężki widok, ale wierzę, że rozumieją moją decyzję.
-Wiem, mamuś. Ale nie tym razem. Zbyt często zmieniam zdanie, ale już postanowiłam, że tak potoczy się moje życie. Zobaczymy się na wakacje.
Nagle usłyszałam komunikat o swoim locie. Uściskałam się z rodzicami i ruszyłam w stronę odprawy.
W samolocie wszystko sobie analizowałam - całą sytuację z Harrym. Zrozumiałam, że wkońcu muszę być z mężczyzną,  którego kocham. Wciąż obwiniałam się o to, co się stało. Jaka ze mnie kretynka. Już wiem, dlaczego tak się zachowywał, nie dziwie mu się. Postanowiłam od razu po przylocie skontaktować się z Danielle i odwiedzić go. Wkońcu.
Kiedy wylądowaliśmy udałam się do mojego apartamentu. Stwierdziłam, że mogę sobie pozwolić na coś lepszego. Mieszkanie mieściło się w spokojnej okolicy, daleko od eleganckiej dzielnicy na której mieszkała ekipa 1d. Z tego, co się orientuję, już nie mieszkają razem, tylko oddzielnie. Każda chwila w tym domu była niesamowita, dla mnie to był inny świat.
Wchodząc do środka zauważyłam, że jest identycznie jak na zdjęciach. Na pierwszym planie zauważyłam, że kuchnia i salon jest połączona razem z przedpokojem.Wszystkie ściany były w czerwonych cegłach, okna były długie i duże, można było na nich usiąść. W mojej sypialni stało łóżko, białe i metalowe oraz biała drewniana szafa na całą ścianę. Byłam pod wielkim wrażeniem, że wszystko jest takie zadbane i totalnie w moim stylu. Zauważyłam jeszcze jedne drzwi i ujrzałam wolny pokój. Przypomniało mi się, gdy rozmawiałam z właścicielem, że zaproponował mi, abym znalazła sobie współlokatora. Stwierdziłam, że to dobry pomysł, poznam kogoś nowego i do tego będę płacić mniej. Od razu dodałam informację na internecie i zaczęłam się rozpakowywać. O 15 zadzwoniłam do Danielle.
-Jak się czujesz Julia? -Spytała.
-Już dobrze. Posłuchaj, jestem w Londynie.
-Woo. -Powiedziała zaskoczona.
-Wiem. Posłuchaj, chce go zobaczyć.
-Julia, to nie możliwe... On jeszcze się nie wybudził. -Usłyszałam jej załamany głos.
Serce mi pękło.
-Ale jak to... Danielle, ja chce go zobaczyć.
-Ok.
Podała mi ulicę i od razu zamówiłam taksówkę.
Na korytarzu ogromnego szpitala zauważyłam cały zespół. Byli w szoku, ale bardzo uradowali się na mój widok. Cieszyłam się, ale nie miałam nastroju na to. Przywitałam się ze wszystkimi, Niall i ja już się normalnie dogadywaliśmy.
-Przepraszam was, to wszystko przeze mnie. - Powiedziałam smutno.
-Nie martw się, on jest silny. -Zayn mnie przytulił.
Powiedziałam im, że chcę zobaczyć Harrego. Na szczęście pozwolono mi. Musiałam ubrać jakiś dziwny fartuch niczym w laboratorium. Weszłam do dużego pomieszczenia. Zobaczyłam  na łóżku podłączonego do odgroma kabli, nic nie świadomego Hazze. Serce mi stanęło i musiałam usiąść. Patrzyłam na niego płytko oddychając. Gdy się uspokoiłam podeszłam do niego. Złapałam jego rękę.
-Harry, wybacz mi. Już nie pozwolę sobie na takie zachowanie, żałuję, że zwątpiłam w ciebie i znalazłam kogoś innego. -Zaczęłam płakać.
Schyliłam się do niego i go pocałowam.
Nagle zobaczyłam, że jego ręka się rusza.
- O kurwa. -Szepnęłam.
Jego oczy otworzyły się i spojrzał na mnie.
-Kim jesteś...- Powiedział zmęczonym i cichym głosem.
-Julia.
Nagle zdenerwował się.
-Nie znam cię! Kim jesteś? -Zaczął krzyczeć.
Zszokowana poczułam, że personel zabiera mnie z sali a jego uspokajają.
-Co się stało? -wszyscy do mnie podbiegli.
-On...mnie nie pamięta. -Powiedziałam przez łzy.
Chcieli mnie przytulić, ale zaczęłam uciekać. Zaczął padać deszcz, a ja biegłam przez cały ciemny wieczorem Londyn zapłakana i zamoknięta jak szczur. Weszłam na klatkę mieszkania i zauważyłam przed swoimi drzwiami jakiegoś chłopaka.
-Ykhym. -Odchrząknęłam niemiło.
-O, hej. Nie zauważyłem cię. -Odwrócił się i uśmiechnął się do mnie.
Jego wygląd sparaliżował mnie w środku, był bardzo przystojny. Przypominał mi Zayna, lecz miał piękne niebieskie oczy.
-W jakiej sprawie stoisz pod moimi drzwiami? -Spytałam ze smutkiem w głosie.
-Jestem zainteresowany tym ogłoszeniem. Do tego widzę,  że naprawdę się opłacało tu przyjść. Jesteś bardzo ładna, pomimo tego, że w tym momencie wyglądasz jak zamoknięty pies.-Zaśmiał się.
O nie, miarka się przebrała, a ja nie miałam humoru na żarty.
-Oh, daj se spokój. Jeśli jesteś dalej zainteresowany, to przyjdź jutro, do widzenia. -Mówiąc ominęłam go, otworzyłam drzwi do mieszkania i zamknęłam je mu przed nosem.
Weszłam do środka i nalałam sobie soku, który został mi z podróży. Przypomniało mi się, że nie mam nic do jedzenia. Na szczęście blisko miałam sklep, dlatego zmazałam makijaż, ubrałam suche ciuchy i wyszłam. Za 5 min doszłam do środka i wzięłam najpotrzebniejsze produkty i tonę słodyczy. Zapłaciłam bardzo dużo, ale gdy jestem wściekła jem ogromną górę niezdrowcyh rzeczy. Wyszłam i usłyszałam za sobą głos.
-Może ci pomóc? -Zobaczyłam pana pięknego za mną.
-Może sobie pójdziesz? Mówiłam, żebyś przyszedł jutro. -Syknęłam i szłam dalej przed siebie.
Nagle zagrodził mi drogę i stanął naprzeciw.
-Jestem niecierpliwy...pozatym szukam mieszkania, a nie mogę znaleźć nic odpowiedniego. -Powiedział pogodnie.
-Dobra. Ale na dziś nie licz, chcę być sama.
-No, i to rozumiem! Do jutra...-pewnie myśli jak mam na imię.
-Julia.
-Piękne imię. Dobra, idę Julia,  do zobaczenia. -Puścił mi oczko i poszedł w swoją stronę. Stanęłam niedowierzając w to, co mnie spotyka. Otrząsnęłam się i wróciłam do domu. Włączyłam macbooka i oglądałam "Pamiętniki Carrie" zjadając wszystko po kolei. Po obejrzeniu 5 odcinków weszłam na instagrama, aby pooglądać zdjęcia znajomych. Zajrzałam w rubrykę z ludźmi ze świata i to, co tam zobaczyłam naprawdę mnie zdziwiło...

1 komentarz:

  1. O nie! Nie pamięta jej :ccc smutne, pisz dalej! Co zobaczyła? xd Toni, coś czuję, że będą z nim akcje <3

    OdpowiedzUsuń