Kocham Cię. - rzekła.
Tak bardzo długo czekałem na ten moment. Nigdy nie czułem do nikogo takiej bliskości, przy niej byłem sobą. Już nie pozwolę sobie na stracenie mej jedynej miłości.
-Julia, wróć ze mną do Londynu po świętach. Wiem, że tu zaczęłaś naukę, ale zawsze marzyłas, aby uczęszczać do londyńskiego uniwersytetu. Pieniądze nie grają roli, wiesz o tym. Zrobię dla Ciebie wszystko i chce żebyśmy wkońcu byli szczęśliwi - mówiłem całkiem mocno zdenerwowany, w tym momencie spuściła głowę w dół.
-Harry, możemy teraz o tym nie myśleć? Jest wigilia, to nie dzień na takie decyzje. Pozatym spójrz w okno. -pokazała palcem na dość zabawny widok. Wszyscy z jej domu patrzyli na nas przez ogromną szybę, a starszy pan, prawdopodobnie jej dziadek robił nam zdjęcia.
-No nie wierze. - zasmialem się.
-Chciałbyś ich poznać? - Z jej ust pojawiło się niepewne pytanie.
Poczułem niesamowite szczęście w sobie, uradowała mnie myśl, że mogę poznać jej najbliższych. Wchodząc do środka poczułem ciepło oraz niesamowity zapach wydobywający się z kuchni. Ściągnelismy okrycia i nieśmiałym krokiem podążyłem za nią do salonu. Ten dom był mały, ale czułem klimat świat jakiego nie spotkałem nigdzie wcześniej. Jej ogromna rodzina siedziała przy stole patrząc na nas z zaskoczeniem.
Zaczęła coś im mówić po polsku, szczerze, próbowałem nauczyć się kiedyś chociaż podstaw, ale ten język jak trudniejszy od reszty. Kiedy zakończyła mówić wszyscy byli uradowani i zaczęli mnie przytulać. To było...no właśnie? Od kiedy pojawiłem się w tym domu poczułem się inaczej. Ludzie są życzliwi, polska muzyka delikatnie grała w radiu i dziadek opowiadał historie swoim małym wnukom. Choć nic nie rozumiałem, wiedziałem że ta rodzina jest niesamowita.
Po kolacji wyszedłem na ganek zapalić, nagle dołączył do mnie tata Julki.
-Mam nadzieję, że ten przyjazd nie jest kolejnym kaprysem? -spytał a na jego twarzy pojawiła się groźna mina
-Pan zna angielski? -Spytałem zaskoczony
-To co najważniejsze, aby się dogadać... A teraz mnie posłuchaj. Julka po powrocie od ciebie była w tragicznym stanie. Nie potrafiłem zrozumieć jak mogła kochać takiego dupka. Niestety przypominasz mi mnie, gdy zdradziłem żonę. Wmawiałem sobie, że jej nie kocham, ale to nie było prawdą... Ale to przeszłość i ważne jest to, co jest teraz. Wierzę w twoja zmianę i mam nadzieję, że już jej nie zostawisz.
-Skąd zna pan naszą historię?- Spytałem zaskoczony
-A jak myślisz? Wygadanie się staremu ojcu jej pomogło. Znalazla kierunek na studia, zaczęła się bawić, spotkała M...-nagle przerwał.
-M...? -Powtorzylem pytająco
Nagle dołączyła do nas uśmiechnięta Julka.
-Tato, nie męcz go, chodźcie do nas. -Poprosiła
Reszta wieczora nie było dla mnie taka sama, ciągle zastanawiałem się nad tym, o kim mówił jej ojciec.
JULIA
Po skończonym myciu naczyń z mamą i ciocią postanowiłam pójść do swojego pokoju. Zastałam tam Hazze wyraźnie zmartwionego.
-Hej, co ci?- usiadłam obok niego na łóżku.
Wydawało mi się, że coś się zmieniło. Miał smutna minę i jego twarz była skierowana do okna. Nagle wstał i podszedł do biurka gdzie stało nasze wspólne zdjęcie.
-Pamiętam to jak dziś. Nasze pierwsze spotkanie -rzekł pogodnym głosem
-Możesz mi powiedzieć dlaczego jesteś tak daleko? -Spytałam wkurzona
-Przecież jestem tu. -odpowiedział odwrócony ode mnie patrząc w okno.
-Byłeś szczęśliwy gdy mnie zobaczyłeś... Musiało się coś stać skoro mnie ignorujesz. Usiądź koło mnie. -Poprosiłam bliska płaczu.
Nie reagował.
-Kurwa, Harry siadaj obok mnie- krzyknęłam rozpłakana.
Nigdy nie wystawiał mnie na takie próby, do tego nie wiedziałam dlaczego taki jest.
-Kim jest M? - podszedł do mnie i spytał.
Już wiem co go boli. Jak mam to powiedzieć?
-Max.
-Jaki kurwa Max? - Krzyknął
-Mój... Chłopak. -Ledwo przeszło mi to przez usta.
Znam go z gimnazjum, kiedy wróciłam od Hazzy w opłakanym stanie pomógł mi stanąć na nogi. Poczułam coś, nie wiem czy to miłość, ale nie mogłam już kiedykolwiek polegać na Harrym.
Trzask. Moja ulubiona lampa została zrzucona na ziemię z całą siłą i złością jaki w sobie miał. Widziałam ten gniew, bałam się.
-Dlaczego mi to robisz!- wpadł w furię.
-Proszę? Już nie pamiętasz co było rok temu!? -Już nie mogłam wytrzymać
-Od kiedy Cie spotkałem, zakochałem się naprawdę, kurwa. Miłość do Caggie wyparowała, ale myślisz że tak łatwo było wyjść z tego wszystkiego? Nie jestem normalnym chłopakiem, który w każdej chwili może wszystko pozmieniać -krzyczał coraz głośniej
-Co miałam zrobić kiedy mówiłeś że mnie nie kochasz, że mam się wynieść? Tak mnie niby kochasz? A może tym razem historia się powtórzy, a ty za chwilę powiesz suche "do widzenia"? - Krzycząc uderzyłam z całej siły pięścią w drzwi, krew zaczęła kąpać po podłodze.
-Julia, co ci? - Gdy to zauważył pobiegł do mnie i troskliwie złapał.
-Zostaw mnie!- odepchnęłam go. - Najlepiej będzie gdy już sobie pójdziesz...
HARRY
Stała naprzeciw. Nigdy nie postapilem wobec niej tak, jak dzisiaj. Patrzyła na mnie cała zapłakana z czerwonymi i zaszklonymi oczami. Co ja zrobiłem?
-Ok, jutro przyjdę. - odparłem smutno
-Wracaj do Londynu. -odpowiedziała zamykając oczy, dusząc emocje w sobie
-Co?
Czy ja się przesłyszałem? Pomimo tego, że ma kogoś, to nie pozwolę, aby to był koniec.
-To, co słyszałeś. Nie potrafisz wczuć się w moją sytuację, kompletnie. Niestety ja tym razem powiem "do widzenia"- otworzyła drzwi od pokoju.
Widziałem po jej twarzy, że tego nie chce, ale postanowiłem wyjść, żeby nie doszło do czegoś gorszego. Pogłaskałem ją po włosach, tak strasznie chciałem ją pocałować... Zszedłem na dół, wszyscy z jej rodziny w ciszy patrzyli na mnie. Ubrałem się i wyszedłem. Udałem się do hotelu, nie miałem już na nic ochoty. Jedyne co zrobiłem, to ściągnięcie ciuchów i położenie się do łóżka.
Nie tak to sobie wyobrażałem.
JULIA
Przed chwilą pojawił się w moim życiu, teraz zniknął na nowo. Dlaczego nie możemy być szczęśliwi?
Nagle zobaczyłam smsa od Maxa:
"Kochanie, jak mijają Ci święta? Nie mogę się doczekać naszego jutrzejszego spotkania."
Zniszczyłam wszystko.
Zrezygnowana wszystkim nie miałam nawet głowy, aby przeprosić wszystkich na dole za krzyki. Ta ogromna rana na pięści została przeze mnie zignorowana. Zawinęłam ją w bandaż i przebrałam się w piżamę. Było już naprawdę późno, ale czułam, że to będzie noc bez snu.
-----------------------------------------------------------------
Nie wiesz, o co chodzi?
http://all-i-need-islove.blogspot.com/?m=1 -> poprzednia część :)
sobota, 4 kwietnia 2015
1
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Wow! Super piszesz! Mega Ola :D <3
OdpowiedzUsuń